Pierwsza sesja nowego tygodnia ponownie nie okazała się dobrą dla byków. O ile otwarcie na wysokości 1135 pkt. było neutralne, o tyle potem, pod wpływem słabego rynku kasowego, kontrakty na indeks WIG20 szybko osunęły się w pobliże tegorocznego minimum.

Tam jednak znów zaatakowały byki, jakby nic sobie nie robiąc z nowego minimum na indeksie WIG20. Sądzę, że przy takim stanie rzeczy spadki mogą trwać jeszcze bardzo długo. Jednak brakuje mi tu po pierwsze paniki (a ta, jak na złość, z każdym dołkiem WIG20 nie pojawia się) oraz mocno ujemnej bazy. Dlaczego? Otóż, w ostatnim czasie każdy istotny szczyt lub dołek na kontraktach wyprzedzał ekstremum na wykresie bazy. Oznacza to, że podczas gdy kontrakty już zawracają (zmieniają dotychczasowy trend), baza jeszcze rośnie (dla wierzchołków) lub spada (dla den cenowych). Wydawałoby się, że w takim razie warunkiem koniecznym powstania istotnego dołka jest wystąpienie mocno ujemnej bazy (co więcej, powinna ona ? mimo stabilizacji ceny samych kontraktów ? pogłębiać swoje spadki). W tej chwili baza oscyluje w okolicach zera, ze ?skłonnością? do wzrostu. Teoretycznie, w takich warunkach dno nie powinno się ukształtować, a to oznaczałoby, że w tym roku zaliczymy następne roczne minima.

W krótszym terminie warto mieć na uwadze miesięczny kanał trendowy o szerokości ponad stu punktów. Dzisiaj sąsiedztwo jego dolnej linii skutecznie ? nie po raz pierwszy ? powstrzymało spadki. Być może dopiero jej przebicie spowoduje przyspieszenie tempa zniżki i powstanie sygnałów, o których pisałem powyżej. Dodam, że górne ograniczenie kanału znajduje się teraz na poziomie 1217 pkt.

Dominik Staroń

Analityk