Pierwsza połowa dzisiejszych notowań dobiega końca, a obroty nie przekroczyły jeszcze 30 mln zł. Są więc one jeszcze mniejsze, niż w dniu wczorajszym, więc trudno wyciągać jakiekolwiek wnioski z przebiegu sesji. Po prostu prawie nic się nie dzieje. Obie strony rynku okopały się na swoich pozycjach i żadna ze stron nie wyraża większej aktywności. To przekłada się na wartość WIG20, który po początkowym wzroście nieco stracił i obecnie znajduje się na poziomie 1107 pkt.
Wśród tego marazmu uwagę zwracają notowania TP.S.A. Po osiągnięciu wymienianego w wielu komentarzach poziomu 12 zł widać zdecydowane zmniejszenie presji sprzedających, co zachęciło stronę popytową do większej aktywności. Po otwarciu na wysokości 12,25 zł kurs wzrósł do 12,40 zł, a na poszczególnych poziomach cenowych widać spore oferty kupna. Trudno jednak w przypadku tych akcji mówić o jakimś przełomie w bieżącej sytuacji.
Na światowych giełdach utrzymują się spore zwyżki. DAX rośnie o 1,7%, FTSE o 1,5%, a CAC o 1,3%. Widać tu wyraźny wpływ wysokich notowań kontraktów na amerykańskie indeksy, z których Nasdaq zyskuje ponad 20 pkt., a S&P ponad 7 pkt. Trzeba przypomnieć, ze o 14.30 czeka nas publikacja danych o lipcowej sprzedaży detalicznej w USA, po której to sytuacja może się zmienić. Nasdaq wczorajszym wzrostem nie przebił połowy świecy z 8 sierpnia, więc nie można powiedzieć, by jego sytuacja techniczna się poprawiła. Nadal istnieje duże zagrożenie przełamaniem poziomu lipcowych dołków, które może odsunąć zamknięcie powyżej połowy wspomnianej świecy, a zażegnać przełamanie trzymiesięcznej linii trendu spadkowego.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu