Środowa sesja była trzecią kolejną, na której WIG20 zyskał na wartości. Od dołka koniunktury z 17 sierpnia indeks wzrósł już prawie 5% i powrócił powyżej 1100 punktów.

Na wykresie pojawiła się już trzecia kolejna biała świeca. Takiej serii indeks nie notował od początku marca. Na razie nie doszło do zmiany trendu, nawet w krótkim terminie. Wzrost jest dość gwałtowny, ale wynika bardziej z braku podaży niż siły popytu. Świadczą o tym obroty, które oscylują wokół 100 mln zł. Na czwartkowej sesji byki będą testować opór, wyznaczany przez najszybszą linię trendu, poprowadzoną po szczytach z końca maja i początku sierpnia. Jej przełamanie będzie można interpretować jako sygnał kupna, choć podobna wskazówka miała miejsce nie dalej, jak cztery tygodnie temu.

Wtedy WIG20 również przełamał najszybszą spadkową linię trendu, czego efektem był... lokalny szczyt indeksu i spadek poniżej 1100 punktów. Dlatego przebicia tej linii nie interpretowałbym hurraoptymistycznie. Większe znaczenie ma dla mnie przebiegający bardziej płasko opór, pociągnięty po szczytach z połowy lipca i początku sierpnia, znajdujący się na wysokości 1140 punktów. Jego pokonanie oznaczałoby zakończenie pędzącego trendu bocznego, który WIG20 kształtuje od połowy lipca. Jeśli zwyżka na tej wartości zakończy się, to będzie czekać nas spadek do kolejnego minimum. Linia ograniczająca wspomniany trend boczny od dołu znajduje się w tej chwili na poziomie 1035 punktów.

Tomasz Jóźwik

PARKIET