Początek dzisiejszych notowań był bardzo obiecujący. WIG20 zyskiwał na wartości, w dalszym ciągu nie było widać uaktywnienia podaży. Była to typowa reakcja na piątkowy przebieg sesji w USA, gdzie indeksy poszły mocno w górę. Jak bardzo obraz rynku z pierwszych minut handlu był mylący, inwestorzy dowiedzieli się niebawem Kursy większości spółek zaczęły systematycznie tracić na wartości, co oznacza, że korekta wzrostowa najprawdopodobniej dobiegła końca, a graczom po prostu zabrakło pieniędzy na dalsze zakupy akcji. Pomimo pozytywnego rozwoju sytuacji na giełdach zachodnioeuropejskich, wydaje się, że do końca sesji obraz naszego rynku nie ulegnie zmianie. Trwające przez cały ubiegły tydzień zwyżki musiały w końcu się zatrzymać z uwagi na mizerne obroty na poszczególnych sesjach, potwierdza się tym samym teza, że za wzrostem stały rodzime kapitały spekulacyjne. Nagłe pogorszenie nastrojów zwiększa prawdopodobieństwo kontynuowania spadków i testowania ostatniego dołka.