Od kilku dni tragifarsa budżetowa nie schodzi z pierwszych stron gazet. Kolejne jej odsłony, dokonywane przez rządzącą ?elitkę?, powodują już tylko pusty śmiech, a przecież na przykład na tak niespodziewaną dymisję ministra finansów rynki w zasadzie powinny zareagować negatywnie. Złoty jednak niespecjalnie przejął się nagłą zmianą w kierownictwie resortu, podobnie jak i indeksy na GPW. Możliwe, że powodem jest wiara inwestorów w kompetencje nowej pani minister oraz dobre o niej opinie, jednak najprawdopodobniej rynek uważniej wsłuchuje się teraz w głosy dochodzące z opozycji, która za miesiąc przejmie ster rządów. Poza tym, jak powiedziała pani H. Wasilewska-Trenkner, pod nowym kierownictwem również nie należy się spodziewać od resortu finansów nowych założeń polityki ministerstwa, a przyszłoroczne wydatki powinny zostać obcięte o 40 mld złotych. Wydaje się, że również następcy ustępującego gabinetu nie będą mieli szerokiego pola manewru i skalę oszczędności zaakceptują.

W tej sytuacji w środę inwestorzy bardziej przejmowali się poziomem PKB za II w USA kwartał niż problemami polskiej gospodarki. Opublikowane dane były lepsze niż oczekiwano, więc i giełdy (w tym również warszawska) zareagowały odpowiednio żwawo. Jeśli inwestorzy za oceanem nie zweryfikują tego niewielkiego optymizmu, to na naszym parkiecie powinna pojawić się długo oczekiwana fala wzrostowa. Może ona doprowadzić WIG20 do poziomu 1200 pkt., a w przypadku jego pokonania ? jeszcze 100 pkt. wyżej. Chyba że nasi politycy jednak wymyślą coś ekstra.

Paweł Hryniewicki

DM PENETRATOR