WIG20 ponownie spadł do poziomu 11170 pkt., gdzie otwiera się utworzona wczoraj luka cenowa. Na razie działa jako wsparcie, bo już drugi raz w ciągu dzisiejszych notowań indeks odbił się od tego poziomu. Od ostatecznego rezultatu testu tej luki zależeć będzie to, czy korekta przedłuży się na następne dni, czy też obserwowany spadek będzie wszystkim na co stać jest obecnie niedźwiedzie. Sądząc po obrotach, które są bardzo wyraźnie niższe, niż wczoraj niedźwiedzie są bardzo senne i nie stanowią większego zagrożenia.

Na europejskich giełdach kontynuowane są nadal spadki, choć na nieco mniejszą skalę, niż wczoraj. DAX traci 1%, FTSE 1,5%, a CAC 0,6%. Warto zwrócić uwagę, że niemiecki rynek nie zareagował już zbyt silnie na dane o produkcji przemysłowej za lipiec, która spadła o 1,5% licząc miesiąc do miesiąca, czyli więcej od prognozowanych przez analityków 0,4% spadku. Rok do roku te wartości wyniosły odpowiednio ?3% i 1,2%. Zatem widać, ze różnica jest duża. Jednak DAX dotarł do istotnego wsparcia wyznaczonego przez podwojenie kanału spadkowego, opisującego trwającą od marca ub.r. bessę. To powinno zatrzymać na trochę napór niedźwiedzi. Widoczne na wskaźnikach technicznych dywergencje obejmujące zarówno okres ostatnich tygodni, jak i względem wiosennego dołka zdają się potwierdzać taką tezę, ale też przypominając sobie, jak długo na naszym rynku trwały dywergencje, a kiedy nastąpiło odbicie, nie należy ich przeceniać.

O stopniu zniechęcenia na europejskich parkietach świadczy fakt, że kursów nie potrafiły podnieść nawet notowania kontraktów na amerykańskie indeksy. Dziś nieco zwyżkują, Nasdaq o 13 pkt., a S&P o 1 pkt.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu