W atmosferze znudzenia przedwyborczym marazmem po kilku dniach wzrostów nastąpiło zjawisko, które ? odnosząc się do języka meteorologów ? można by nazwać wpływem chłodnego frontu atmosferycznego z Zachodu. Choć przyznać trzeba, że nasza giełda, która ćwiczenia z zakresu spadków odrobiła nieco wcześniej, reaguje na zachowanie indeksów w USA z niemal stoickim spokojem. Dla dalszego zachowania rynku takie krótkoterminowe impulsy nie mają zresztą w tej chwili większego znaczenia. W nieco dłuższym horyzoncie może wpłynąć na rynek polityka MSP, finalizującego prywatyzacje poza GPW i odciążającego perspektywy sprzedawanych spółek z niezbyt pożądanego w trakcie dekoniunktury widma oferty publicznej. To, co w tej chwili jest jednak naprawdę istotne dla rynku, to sposób poradzenia sobie z chorobą naszych finansów publicznych. By coś zrobić, trzeba mieć możliwości. Wydaje się, że z realnych rozwiązań najbardziej sprzyjająca niezbędnym zabiegom byłaby obecność na stanowisku MF prof. Belki. Łącząc uznanie w gronie fachowców i mniej lub bardziej szczere poparcie dla przedkładanych pomysłów w ramach przyszłego ugrupowania rządzącego, ma ona szansę, by trudne i bolesne kroki przeforsować. A to, czy uda się zrobić to szybko, będzie zależeć od wyniku wyborów. Dla gospodarki i rynku najlepiej rokowałaby sytuacja, w której rządziłoby jedno ugrupowanie, nie mając jednakowoż dość sił, by ułatwić sobie życie zmianami konstytucji. Gdyby taki scenariusz się ziścił, można by liczyć już jesienią na wyraźną poprawę nastrojów rynku. Gdyby jednak ? zamiast leczyć ?chorego zęba? ? poprzestano na znieczuleniu, to kolejna kuracja będzie dla wszystkich nieporównanie boleśniejsza.

Roman

Sosnowski

WBK AIB Asset Management SA