Inwestorzy na całym świecie od kilku tygodni zupełnie nie zwracają uwagi na aktualną kondycję największych gospodarek świata i zdają się bez zastrzeżeń wierzyć w to, że podjęte w celu ożywienia koniunktury działania przyniosą rezultaty. Od zeszłego tygodnia również uczestnicy naszego rynku poddali się takim nastrojom, co owocuje dynamicznymi zwyżkami. Po dwóch dniach przerwy indeksy znów silnie poszły w górę, co doprowadziło WIG20 do poziomu wrześniowego szczytu. Zatem bardzo szybko doszło do wypełnienia zasięgu ruchu, jaki można było prognozować w chwili opuszczenia konsolidacji, co skłania do stwierdzenia, że rynek najłatwiejszą drogę ma już za sobą.
Nie ma przy tym wątpliwości, iż zachowanie indeksów z ostatnich dni stwarza nadzieję na rozpoczęcie przynajmniej ruchu korekcyjnego w ramach całej bessy, trwającej od lutego 2000 r. W związku z tym można się spodziewać dalszych wzrostów w kierunku 1350-1400 pkt. dla WIG20. Jednak obecnie najważniejszym pytaniem pozostaje to, czy opór w obszarze 1190?1200 pkt. zostanie przebity bez głębszej korekty, bo od tego zależy przyjęcie formy zachowania na rynku na najbliższe dni. Wtorkowe notowania nie dały jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, choć warto zwrócić uwagę na jeden istotny fakt ? doprowadziły one do wybicia powyżej poziomu 38,2-proc. zniesienia czteromiesięcznej fali spadkowej. Ta wartość zniesienia została przekroczona po raz pierwszy w czasie bessy, co potwierdza optymistyczne przewidywania na przyszłość.
Przy tych wszystkich pozytywnych spostrzeżeniach warto pamiętać, że podstawy fundamentalne obecnych zwyżek są kruche i opierają się na samych oczekiwaniach co do przyszłości. O ile w przypadku Ameryki jest to w dużym stopniu uzasadnione podjęciem konkretnych działań, to u nas ciągle na nie czekamy (dobry budżet i w ślad za nim obniżki stóp). Jest jednak duża nadzieja, że w końcu ich się doczekamy.
Krzysztof Stępień
PARKIET