Wymieńmy z czego wynikają wsparcia na tej wysokości. Przy 1210 pkt. mamy dołek z 7 listopada, a przy 1190 pkt. znajduje się szczyt koniunktury z początku września. Do tego na poziomie 1200 pkt. przebiega 38,2% zniesienie jesiennych wzrostów. Aktualnie najważniejszy z nich jest dołek przy 1210 pkt., bo zamknięcie poniżej niego zaneguje szansę na chwilowe przynajmniej odbicie.

Po ogłoszeniu, że większość posiadaczy obligacji Elektrimu zgłosiła je do wykupu, kurs spółki kolejny raz dramatycznie spadł. Dziś wynosi o 8,55 zł, czyli blisko 30% mniej, niż w poniedziałek, a dzienne minimum znalazło się nawet poniżej 8 zł. Wolumen obrotu jest gigantyczny i wynosi ponad 2,5 mln sztuk akcji, co oznacza, że na pewno będzie najwyższy w historii. Los Elektrimu coraz bardziej przypomina to, co działo się na Netii, kiedy to każda kolejna fala spadków przynosiła rekordy liczby walorów, które zmieniły właściciela. Nie można jednak tego traktować jako sygnał techniczny, mówiący o tym, że znaleźli się chętni do "zebrania" akcji po tej cenie. Jest to raczej znak, że do gry włącza się coraz większa grupa spekulantów, zwabionych perspektywą szybkiego zysku. Można tylko przypomnieć, iż zazwyczaj w takich sytuacjach zarabiają lepiej poinformowani, więc nie warto stawać się dawcą kapitału dla nich. O sile trendu spadkowego na Elektrimie świadczy to, że jeszcze tydzień temu perspektywa spadku poniżej 10 zł wydawała się odległa, a ziściła się ona bardzo szybko.