Warto przy tym zwrócić uwagę, że główni gracze na naszym rynku, czyli OFE, zregenerowały swoje siły dopiero dzięki spóźnionym grudniowym przelewom z ZUS, co nastąpiło kilka dni temu. Daje się tu zauważyć pewną prawidłowość, która na krótką metę może cieszyć, ale biorąc pod uwagę dłuższy horyzont czasowy zdecydowanie daje do myślenia. Zależność koniunktury giełdowej w naszym kraju od przekazywania środków finansowych z ZUS do funduszy jest dość wyraźna, a ponieważ spółek z GPW raczej ubywa, a OFE będą dysponowały z czasem coraz większymi funduszami, na warszawskim parkiecie może zrobić się nieco ciasno. Na razie jednak silna fala wzrostowa trwa, a ci, którzy liczyli na większą korektę po czterech tegorocznych zwyżkach, mocno się zawiedli. Wydaje się, że zbyt wielu inwestorów było chętnych do zakupów na korekcie, więc jak zwykle rzeczywistość giełdowa okazała się inna niż oczekiwania większości. Oczywiście, korekta nastąpi (i to niebawem), ale impet zwyżki i skala zaangażowanych środków wskazuje, że to jeszcze nie koniec. Nadszedł więc upragniony czas, kiedy indeksy rosną jak oszalałe, ale większość inwestorów (jestem o to dziwnie spokojny) patrzy na tę niespodziewaną hossę złym okiem. I pewnie jak zwykle decyzja o wejściu na rynek nastąpi w chwili, kiedy trzeba ten rynek opuszczać.
Paweł Hryniewicki
DM PENETRATOR SA