Wartość około 1560 pkt. wynika z opisania notowań indeksu od października ub.r. kanałem wzrostowym i z równości obu fal, tej rozpoczętej z początkiem października i tej w połowie grudnia. Na tej wysokości znajduje się też 50-proc. zniesienie całej bessy. Na razie niewiele wskazuje na to, by miało im coś w tym przeszkodzić i będzie tak do chwili powrotu poniżej przełamanego w czwartek oporu. Jeśli tak miałoby się stać, byłby to niewątpliwie niekorzystny sygnał. W zasadzie od strony analizy technicznej nic więcej dodawać nie trzeba - wnioski z niej wynikające zachęcają do trzymania bądź kupowania akcji. O ile jednak trzymanie papierów wydaje się dość oczywiste w momencie, gdy ich ceny rosną, to kupowanie przy coraz bardziej pogarszającej się sytuacji na zagranicznych giełdach może być ryzykowne, jeśli odpowiednio nie ustawimy linii obrony.

Taką przestrogę opieram na spostrzeżeniu (może fałszywym), że zachowanie naszego parkietu to wynik powstrzymywania podaży, a celem zwyżki nie jest już akumulacja walorów, a jedynie podciąganie cen. To tworzy pewien nawis podażowy, który w zasadzie w dowolnej chwili może się uwolnić, powodując silną przecenę i zarazem wywołać głęboką korektę. Ale dopóki sprzedający nie przystąpią do zdecydowanego działania, kursy powinny rosnąć, co wynika z kierunku dotychczasowego trendu.

Krzysztof Stępień

PARKIET