Choć z drugiej strony, nawet zagrożenie kilkudniową formacją podwójnego szczytu nie wystraszyło posiadaczy średnioterminowych długich pozycji, którzy nadal je utrzymują, przez co korekta nie jest na razie gwałtowna.
Jednak dwie świece z długimi górnymi cieniami na pewno nie robią dobrego wrażenia, a nawet zachęcają do sprzedaży. Na razie można odnieść wrażenie, że rynek czeka na impuls, który pchnie go w górę do poziomu 1500-1550 pkt. Dolne ograniczenie to poziom otrzymany przez pomnożenie długości listopadowo-grudniowej korekty przez złoty współczynnik (1,618). Jest to także obszar, gdzie w okresie kwiecień-maj ubiegłego roku kontrakty zanotowały ważne szczyty. Górne ograniczenie strefy oporu to linia trendu łącząca wierzchołki z lipca 2000 r. i stycznia 2001 r. Jeśli z kolei pojawi się impuls do zniżki, to kontrakty indeksowe spadną do poziomu 1300 pkt., ale za bardziej prawdopodobną, uznaję zniżkę do 1260 pkt. Jednoznacznych wskazówek na przyszłość nie dają oscylatory. W ich gronie można odnaleźć takie, które zachęcają do kupna, ale i takie, które nadal mają wysokie wartości lub generują niewielkie negatywne dywergencje.
Kontrakty na Elektrim weszły natomiast w kilkudniowy trend horyzontalny między oporem na wysokości 11,10 zł (połowa korpusu świecy z 11 grudnia) a wsparciem na poziomie 10,20 zł (niedawny opór). Przełamanie którejś z barier powinno zaowocować ruchem do odpowiednio 12,70 zł lub 10,00 zł, a bardziej realne, że do 9,30 zł (linia trendu łącząca dolne cienie świec z 18 grudnia i 7 stycznia). n
Dominik Staroń
Analityk