To właśnie spadek jego kursu najbardziej przyczynił się do obniżenia wartości indeksu. Obok niego nieudaną sesję miał także PKN, od początku dnia pozostający w cieniu rosnących znacząco spółek z sektora informatycznego, a także niektórych banków. Słabo też wypadła TP.S.A., której kurs zyskuje niecały 1%.
W końcowym fragmencie notowań warto przyjrzeć się temu, gdzie wypadnie zamknięcie WIG20. Jeśli zostanie pokonany poziom 1401 pkt. to pomimo utworzenia czarnej świecy będzie to powód do ostrożnego optymizmu. Jeśli jednak byki nie zdołają utrzymać indeksu powyżej tej wysokości to otrzymamy sygnał, że potencjał wzrostowy rynku jest ograniczony i tym, co można w najlepszym wypadku oczekiwać to utrzymanie się w tendencji bocznej, jak od miesiąca panuje na rynku.
Nie można też wykluczyć, iż po pięciu impulsach spadkowych, jakie można znaleźć na wykresie indeksu od 25 stycznia do 22 lutego, jesteśmy teraz we wzrostowej "trójce", po której zakończeniu nastąpi dalsza część zniżek. Wtedy sprowadziłyby one WIG20 dużo poniżej listopadowego szczytu i byłyby dużo bardziej dynamiczne, niż te z lutego.
Wydaje się, że sesja znów była w dużym stopniu enigmatyczna. Wzrost był nieprzekonujący, ale powstała luka hossy. Prokom przebił ważny opór, ale PKN i Pekao zneutralizowały znaczenie tego pozytywnego sygnału.
Nasdaq zaczął sesję od korekty piątkowej zwyżki i spada o 0,5%, DJIA kontynuuje wzrosty (+0,35%).