Wyniki produkcji przemysłowej w Niemczech za styczeń nie wpłynęły na notowania na giełdach Eurolandu. Nie ma się co dziwić, bo inwestorzy patrzą teraz w przyszłość i nie przejmują się tym, co było nawet w niedalekiej przeszłości. Produkcja wzrosła o 0,4% miesiąc do miesiąca wobec oczekiwań na poziomie 0,5%. W ujęciu rocznym produkcja spadła o 4,3% wobec przewidywań na poziomie 4,8%. Widać z tego, że kondycja niemieckiej gospodarki pozostawia wiele do życzenia, co jest ważne w kontekście wielkości naszego eksportu.

Warto zauważyć, iż sytuacja indeksów trzech największych giełd w Europie jest bardzo podobna do siebie. W marcu doszło do przełamania głównych linii trendu spadkowego na CAC i FTSE, a na DAX linii, wyprowadzonej ze szczytu z września 2000 r. To stwarza szansę na kontynuację wzrostów w dłuższym terminie, ale pod warunkiem pokonania tegorocznych maksimów. To potwierdziłoby znaczenie przebicia się powyżej wspomnianych linii. Na razie indeksy mają z tym duże trudności i trudno sobie to wyobrazić bez obrony przez DJIA styczniowego szczytu i pokonania przez S&P500 maksimum z tego samego miesiąca. Taki sukces miałby szansę przełożyć się na kondycję naszego rynku dlatego warto przyglądać się sytuacji na tych parkietach.