Na indeksie ukształtował się wyraźny miesięczny trend boczny, który czyni sytuację dość klarowną. To od kierunku wybicia z horyzontu zależeć będzie to, w jaką stronę będą podążać indeksy w średnim okresie. Można się jedynie niecierpliwić, że ruch boczny się przedłuża, ale z drugiej strony określanie kolejnych terminów wybicia jest frustrujące, bo w ten moment bardzo trudno trafić. Mnie samemu już kilka razy wydawało się, że byki nie mają szans, a jednak dawały sobie radę i podbijały indeks w górę. Dzisiaj jest podobnie. Wydawałoby się, iż solidne zniżki na giełdach Eurolandu są znakomitą okazją do ataku podaży, a tu mamy kolejny dzień stabilizacji i wygląda na to, że do końca sesji nie dojdzie już do żadnych rozstrzygnięć. Przebieg notowań jest charakterystyczny dla trendu horyzontalnego, gdzie część spółek odbija się po ostatnich zniżkach, a na znacznej ich ilości obroty są symboliczne. Z większych spadków można wskazać Agorę i BPH PBK, tracące po ponad 2%. Ale nie zmienia to ich sytuacji technicznej, więc znaczenie tych zniżek ni jest duże.

Po porannych złych informacjach z Ericssona po południu rynki zaniepokoił Lucent, największy na świecie producent sprzętu telekomunikacyjnego, który pokazał większe od spodziewanych straty za I kwartał, choć w porównaniu z ubiegłym rokiem były one znacznie mniejsze. Przychody także okazały się niższe, niż oczekiwano. W sumie kontrakty na Nasdaq tracą 17,5 pkt., a na S&P500 3,2 pkt. To nie pozwala indeksom w Eurolandzie podnieść się po przedpołudniowej zniżce.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu