Początek notowań zapowiadał nieuchronny test wsparcia, związanego z luką hossy z 4 stycznia. Wsparcie to zostało naruszone, jednak kursy szybko powróciły powyżej tego poziomu. Od tego momentu na rynku przewagę zdobyły byki, oddając ją dopiero na koniec sesji.
Taki przebieg notowań wskazuje na to, że praktycznie żadnych zmian, patrząc na wykres dzienny, po prostu nie ma. Trend horyzontalny dalej króluje i niestety brakuje sygnałów do zajmowania średnioterminowych pozycji. W krótkoterminowej perspektywie kontrakty wykonały korektę trendu spadkowego, rozpoczętego 26 kwietna i liczącego zaledwie 30 punktów. W obecnej sytuacji bardzo trudno prognozować dalsze zachowanie rynku podczas tego odbicia. Dopiero środowa sesja da odpowiedź na pytanie, czy rzeczywiście obrona luki hossy umożliwi silniejszy impuls wzrostowy do oporu przy 1340 punktów, czy ruch wzrostowy straci swój impet.
Wykres świecowy zdecydowanie faworyzuje byki, ze względu na długi dolny cień broniący ważnego wsparcia. Taka świeca wymaga jednak potwierdzenia i dlatego kolejna sesja jest bardzo ważna i odpowie na pytanie o plany strony popytowej. Wskaźniki 60-minutowe dopiero wygenerowały sygnały kupna, w związku z tym można założyć, iż ta minimalna fala wzrostowa przedłuży się na początek następnych notowań.
Na wskaźnikach dziennych nie zachodzą oczywiście nawet najmniejsze zmiany, ze względu na panujący już bardzo długo trend boczny o niskiej zmienności. Wartość wskaźnika ATR spadła do poziomu historycznych minimów z 1999 roku, jasno pokazując, jak uciążliwe jest teraz uczestnictwo w obrocie kontraktami. Niestety nadal nie widać końca tego męczącego marazmu, a poziomy 1290 i 1360 punktów, których przebicie na zamknięciu może doprowadzić do bardziej znacznego ruchu cen, wydają się nadal niezagrożone.
Piotr Zrobek