Przy wciąż niepewnej sytuacji na światowych rynkach akcji, gdzie również w dłuższym horyzoncie (poza amerykańskim rynkiem technologicznym) przeważają trendy boczne, trudno liczyć na wyrywanie się naszego rynku przed szereg. Ciekawe były notowania Pekao, gdzie widać było duże zniecierpliwienie posiadaczy akcji przedłużającym się horyzontem, ale też popyt na tyle się zmobilizował, by nie dopuścić do poważniejszej zniżki. To sugeruje dalszą determinację byków przy obronie luki hossy z początku roku. Nie ma się czemu dziwić, bo przełamanie tej bariery stałoby się głosem przeciwko wyraźniejszej poprawie koniunktury gospodarczej w drugiej połowie roku. Równocześnie ten poziom stanowiłby solidną zaporę dla ewentualnych zwyżek na pozostałą część bieżącego roku. Jest więc o co walczyć.
Bez wątpienia całe zamieszanie wokół polityki kursowej i odgrzewanie konfliktu z RPP nie służy giełdzie. Przy tym trudno oprzeć się wrażeniu, iż rząd jest coraz bardziej bezradny wobec tendencji stagnacyjnych i próbuje znaleźć własną drogę na skróty do ożywienia gospodarki. W tym kontekście należałoby uznać, iż całe wzrosty z ostatniej jesieni i zimy odbyły się na kredyt i nie można wykluczyć, że inwestorzy w pewnym momencie zdadzą sobie z tego sprawę i przystąpią do odważniejszego skracania pozy.
Krzysztof Stępień
PARKIET