Do tego rozpoczyna się dzisiaj posiedzenie RPP, a informacja o tym, że inflacja może spaść do 2,2% kwestię decyzji odnośnie stóp procentowych pozostawia otwartą. Akurat nie uważam, by nawet ewentualna obniżka mogła być racjonalnym powodem do wzrostu (dalszy spadek inflacji oznacza, że brak jest sygnałów ożywienia gospodarczego), ale przy stopniu emocjonalności zachowań naszych inwestorów w zasadzie każdy powód jest dobry.
Oprócz sytuacji na zagranicznych parkietach oddziaływać na rynek może sytuacja techniczna indeksów. WIG20 odbił się wczoraj od oporu przy 1386 pkt., ale dziś ponowił natarcie i przekroczył tą wartość bardziej, niż w poniedziałek. Stąd też można oczekiwać, że byki nie pozwolą się teraz zepchnąć poniżej tego poziomu. Jeśli jednak okazałyby się zbyt słabe może to na rynku wywołać zwątpienie w możliwość przebicia się przez ten poziom i w rezultacie doprowadzić do przeceny. Z drugiej strony od dołu istotna jest strefa 1362-68 pkt., więc także niewiele potrzeba, by nastąpił jej test. Zatem w dalszym ciągu oczekujemy sygnałów zdobycia przewagi przez którąś ze stron, co pozwoliłoby bardziej stanowczo wypowiedzieć się na temat tego, czym był silny wzrost z 16 maja: początkiem trwalszej tendencji, czy też silnym odreagowaniem trzymiesięcznych zniżek. Nie można też wykluczyć, że jest to część szerszego trendu bocznego, który utrzymałby się na parkiecie do momentu wybicia z wielomiesięcznych trendów horyzontalnych na giełdach Eurolandu.