Fakt, że byki nie były w stanie doprowadzić od większego odbicia od tego wsparcia nie nastraja optymistycznie przed kolejnymi notowaniami, ale też mam coraz mniej wątpliwości, że najważniejsze sygnały dla naszego parkietu nadejdą z rynków zagranicznych. A tam sesje mają szansę potwierdzić coraz większą przewagę niedźwiedzi, które na Nasdaq i DAX zdobyły mocne przyczółki doprowadzając odpowiednio do zasłonięcia luki hossy z 14 maja i przebicia się poniżej majowych minimów. FTSE100 i CAC dotarły do dolnych ograniczeń kilkumiesięcznych trendów bocznych i w najbliższych dniach będą walczyć o ich utrzymanie. W bardzo ważnym miejscu jest też DJIA, który znajduje się na wysokości linii szyi formacji głowy z ramionami. Jej przełamanie daje przynajmniej 9% potencjał spadkowy.

Z dużych spółek można wskazać jedynie te, które dziś rozczarowały. Był to głównie Pekao z ponad 2% spadkiem, któremu towarzyszył całkiem przyzwoity obrót. Słabiutko wypadł KGHM, spadający o blisko 2% również przy większych, niż we środę obrotach. Tyle samo stracił Prokom. Kiepsko wypadły TP.S.A. i Orbis. Zatem widać, iż ostoje byków także zaczynają pękać, co jest złym sygnałem.

W sumie czekamy aż WIG20 przekroczy 1362-68 pkt. lub wybije się ponad 1386 pkt., co oznaczałoby opuszczenie dwutygodniowej konsolidacji. Bardziej znaczące konsekwencje będzie miał spadek poniżej tego pierwszego poziomu i do tego indeksowi jest znacznie bliżej. Oznaczać to będzie zakończenie odreagowania trzymiesięcznych spadków i zagrożenie ponownym atakiem na 1285 pkt. Wybicie w górę otworzy drogę do ataku na tegoroczne maksimum.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu