Tak było tylko przed południem, kiedy to zrealizowano ponad połowę dzisiejszego obrotu. Potem sprzedający ograniczyli swoją aktywność, wychodząc chyba z założenia, iż lepiej jest zaczekać na rezultaty dzisiejszych sesji w USA i to, czy przed sesyjna panika znajdzie odzwierciedlenie w notowaniach regularnych. Warto zwrócić uwagę, ze szeroki indeks WIG wybronił poziom zamknięcia z 16 maja, a TechWIG utrzymał wsparcie w postaci połowy świecy z tego dnia. Oczywiście nie twierdzę, że to wystarczy do poprawy sytuacji, ale można uznać, że za bykami furtka ostatecznie się jeszcze nie zamknęła.

Nie można jednak wykluczyć, iż stanie się to w poniedziałek, kiedy okaże się, że na amerykańskich rynkach nie było cudu i nie uda się ograniczyć spadków, które wystąpiły w początkowej fazie sesji. DJIA spadł poniżej lutowego dołka, co przekonuje, iż będzie realizował zasięg zniżek wynikający z formacji głowy z ramionami, wynoszący 8900 pkt. Bardzo źle notowania zaczął Nasdaq100, który spadł poniżej zamknięcia z 21 września, wyznaczającego ubiegłoroczne minimum. To w zasadzie nie daje większych szans na pozytywne zakończenie sesji, ale trudno cokolwiek przesądzać przed końcem, bo nie raz się przekonaliśmy, iż w Ameryce wiele jest możliwe.

Obawiam się, że jeżeli jednak sesje zakończą się solidnymi spadkami, to w poniedziałek nasz rynek nie będzie czekać na ewentualne odbicie, a kumulowana przez ostatnie tygodnie podaż wkroczy bardziej zdecydowanie do akcji. Przedsmak tego dała przedpołudniowa część notowań. Najgorzej wypadły dziś Agora, BRE, Softbank, Prokom i TP.S.A., które straciły po około 2%. Skala tych spadków pokazuje, że posiadacze akcji nadal trzymają nerwy na wodzy.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu