Na to, że nasze indeksy mają jeszcze sporo miejsca do spadków, wskazuje nie tylko opóźnienie względem największych giełd światowych, ale też i rynków z naszego regionu. Zadziwiająca jest zbieżność skali ruchów naszego WIG20 i węgierskiego BUX-a. Podczas jesienno-zimowych wzrostów my zyskaliśmy niecałe 50%, oni trochę ponad 50%. Teraz w podobnym tempie spadamy. Wczoraj straty od tegorocznych maksimów wynosiły po 16%. Dziś BUX spada o ponad 4% do najniższego poziomu od 3 stycznia. WIG20 ma najniższą wartość od 2 stycznia. Zbieżność rzuca się w oczy.

Można przypuszczać, że część inwestorów zwlekała przez pierwszą połowę sesji ze sprzedażą licząc, że obniżka stóp przez RPP pomoże rynkowi. Decyzja zapadła, stopy spadły o 50 pkt. bazowych, a rynek to zignorował. Więc jeśli nie będzie dalszego ograniczania strat niecierpliwość wśród inwestorów może narastać. Cześć zapewne będzie jeszcze czekać na dane o zamówieniach na dobra trwałego użytku w USA, które zostaną podane o 14.30. W maju oczekuje się wzrostu o 0,5% wobec 0,8% wzrostu w kwietniu. Jednak analitycy Briefing.com są bardziej pesymistyczni i spodziewają się spadku o 2%. Widać więc, jak ostatnie zniżki na rynkach akcji wpływają na obniżenie oczekiwań co do przyszłości gospodarki. Wobec takiej nerwowości wśród inwestorów nie spodziewam się, by te dane mogły odmienić ich nastroje i zachęcić do kupowania akcji. Wszyscy będą czekać na to, jak głębokie będą zniżki w czasie dzisiejszych sesji w USA.