Niestety dla posiadaczy akcji taka konsolidacja nie jest oznaką siły strony popytowej i skłania do przypuszczenia, że jest to tylko przerywnik w trendzie zniżkowym.

Taki stan parkietu jest wynikiem niepewności związanej z sytuacją na światowych giełdach. Po odbiciu z końca ubiegłego tygodnia, dziś mamy znów spadki, które są podszyte lękiem o reakcję amerykańskich inwestorów na kolejny przypadek malwersacji rachunkowych. Kontrakty na Nasdaq od rana są ok. 20 pkt. na minusie, a wraz z nimi zniżkują indeksy europejskie. Ich straty wynoszą od 0,9% dla CAC do 1,7% dla DAX-a. Trzeba przyznać, że po silnych wzrostach z piątku nie jest to przesadnie negatywna reakcja, ale też trzeba się liczyć z tym, że im bliżej będzie start notowań w USA, tym nastroje mogą być coraz bardziej nerwowe.

U nas w dalszym ciągu najgorzej radzą sobie dwa banki: BRE i BPH PBK, tracące po ok. 2%. Dla pierwszego z nich ważą się losy wsparcia w postaci dołka z połowy grudnia, wokół którego kurs oscyluje już blisko 2 tygodnie. Wydaje się, że kluczowym punktem jest teraz połowa białej świecy z 26 czerwca na poziomie 106,5 zł. Zamkniecie poniżej niej będzie tożsame z atakiem na kolejną barierę popytową na wysokości ok. 100 zł. Wyznaczają ją dołki z 19 października i 7 listopada, a także 61,8% zniesienie fali wzrostów, zapoczątkowanej w lipcu ub.r. Przebicie się poniżej tego wsparcia potwierdziłoby dominację niedźwiedzi i mogłoby zaowocować zniżką w okolice ubiegłorocznego dołka, nieco powyżej 80 zł.

WIG20 nadal jest ponad kilkusesyjną linią trendu wzrostowego, nie przebił się także ponad ostatnie szczyty. Zatem brak jest najmniejszych zmian w jego obrazie.