Obroty na obu rynkach znacznie wzrosły (mieściły się w dziesiątce najwyższych wolumenów w tym roku). Zwrot w trakcie sesji miał miejsce bez wsparcia ze strony danych makro (inflacja na poziomie producentów oraz liczba wniosków o zasiłki dla bezrobotnych były nieco wyższe od szacunków) czy informacji ze spółek. (Wal-Mart podniósł prognozy - analitycy zalecali jednak ostrożność, dodatkowo Merill Lynch obniżył rekomendację dla Yahoo! mimo wyższych od oczekiwań wyników za drugi kwartał). Poprawa notowań była możliwa dzięki istotnemu wsparciu ze strony zamykających krótkie pozycje. W każdym razie taka kapitulacja ze strony posiadaczy krótkich pozycji nastraja lekko optymistycznie i to nie tylko w perspektywie dzisiejszej sesji, ale dwóch, trzech tygodni. Dzisiaj istotny wpływ na notowania mogą wywrzeć dane dotyczące sprzedaży detalicznej oraz zaufania konsumentów. Oczekiwania są dość optymistyczne. Sprzedaż w sieciach detalicznych była jednak w czerwcu dość wysoka, być może więc dane dotyczące sprzedaży nie będą gorsze od szacunków. W takim przypadku rynek dostał by istotne wsparcie.

Zakończenie w USA będzie miało pozytywny wpływ na nasz rynek. Euforii z tego powodu spodziewać się nie można, ale umiarkowanego wzrostu jak najbardziej. Wczoraj WIG20 utrzymał wsparcie na 1173 pkt (dołek z 14 grudnia). Taki powtórny udany test wsparcia (pierwszy miał miejsce siedem sesji temu) może oznaczać utwardzenie lokalnego dna i może stać się bazą do silniejszego odreagowania całej fali spadkowej. Dzisiaj jednak reakcja naszego rynku na zakończenie w USA będzie najprawdopodobniej bardziej wstrzemięźliwa niż rynków europejskich. Od kilku sesji widać bowiem, że duzi inwestorzy zachowują dużą ostrożność, starając się akumulować akcje a nie ciągnąć kursy. Dzisiaj powinno być podobnie. Większy kapitał będzie prawdopodobnie czekał na wyraźniejsze oznaki poprawy na rynkach zagranicznych. Dla WIG20 na dzisiaj wystarczającym oporem może być wczorajsza luka bessy: 1188 - 1192 pkt. Wsparciem jest 1173 pkt.