Od strony analizy technicznej sytuacja się nie zmieniła. Wsparcie przy 1080 pkt. nadal się broni, z drugiej strony nie został naruszony żaden opór, co pozwalałoby spodziewać się większego odbicia. Ci więcej rodzi się obawa, że sesja miała charakter ruchu powrotnego do przebitego wczoraj wsparcia przy 1106 pkt. Nieprzyjemnie wyglądają długie czarne świece na kilku dużych spółkach, sugerujące dystrybucyjny charakter notowań.
Widać, że zarówno u nas, jak i w Eurolandzie, mocne jest przeświadczenie o tym, że ewentualne wzrosty w Stanach będą jedynie ruchem korekcyjnym, po którym nastąpi dalsza przecena. Dlatego nie ma zbyt wielu chętnych, by mocniej angażować się w akcje, bo można założyć, iż w dalszej perspektywie będzie to można zrobić taniej. Zresztą nie widać też, by podaż słabła, co sygnalizowałaby obniżka aktywności inwestorów. W zasadzie trudno znaleźć jakiekolwiek przesłanki trwalszego wyhamowania spadków. Na korzyść byków działa jedynie duże wyprzedanie rynków, ale to raczej sygnał siły trendu spadkowego, niż nadzieja na poprawę koniunktury.
Konsekwencją przełamania przez WIG i WIG20 poziomu, wyznaczanego przez 61,8% zniesienie jesienno-zimowego wzrostu, powinien być spadek poniżej ubiegłorocznego minimum. Taka jest diagnoza w dłuższym terminie i dzisiejsza sesja jej nie zmieniła.
Najgorzej zaprezentował się dziś Softbank, który stracił 6% i zbliżył się do historycznego minimum. Kolejny spadek zaliczył też BRE, gdzie widać coraz bardziej dramatyczne zniechęcenie inwestorów do polityki inwestycyjnej banku. O 3% w górę poszedł BPH PBK, o ponad 2% odbiły się KGHM i TP.S.A. Warto szczególnie zwrócić uwagę na ten ostatni walor, bo wciąż walczy on o utrzymanie wsparcia przy 10,5 zł - dziś zagrożenie jego przebiciem zostało odsunięte.
Krzysztof Stępień