Wygląda na to, jakby większy inwestor wykorzystał poprawę klimatu na światowych giełdach, zaczepił rynek wysoko i zaczął mocniej sprzedawać. Oczywiście od strony analizy technicznej nic wielkiego jeszcze się nie stało, ale zagrożenie rośnie. WIG20 wchodzi w strefę 1042-1056 pkt., stanowiącą najważniejsze w krótkim terminie wsparcie. Jego przełamanie będzie zapowiedzią testu ubiegłorocznego dołka.
W dół rynek ciągną nadal te same spółki. Pekao kosztuje już poniżej 76 zł, co do minimum ogranicza szanse na obronę wsparcia przy 77,20 zł. Coraz mocniej traci Prokom, zniżkujący poniżej 110 zł, co tylko potwierdza, że możemy niedługo zobaczyć ten walor z ceną poniżej 100 zł. Ponad 2% traci BPH PBK. In plus wyróżniają się BRE i BZ WBK, rosnące po około 2%.
Na szczęście dla byków dość dobrze trzymają się PKN i TP.S.A. W ich przypadku zniżki wynoszą po nieco ponad 1%, ale obroty na tym spadku są znacznie większe, niż w poprzednich dniach. Jeśli jeszcze i te papiery zaczną mocniej spadać będziemy mieli dopełnienie fatalnego obrazu sesji.
Nie ma już czekania na kontynuację wzrostów w USA, a przeważyły obawy o to, jakie wyniki pokażą największe spółki. A kontrakty na Nasdaq zyskują ponad 20 pkt., zapowiadając dobry początek na rynku kasowym. Trzeba jednak pamiętać, że Nasdaq wczoraj znacznie zbliżył się do linii ponad dwumiesięcznego trendu spadkowego i dziś o zwyżki nie będzie już tak łatwo. Ta linia w ostatnim czasie kilka razy kładła kres odbiciu. Tym razem tak wcale być nie musi, ale jednocześnie zakładanie przebicia oporu w trendzie spadkowym jest cokolwiek ryzykowne.
Krzysztof Stępień