Nadal na sporym plusie utrzymuje się BRE, który próbuje wybić się w górę z trwającej przez kilka ostatnich sesji konsolidacji. Jednak obroty są dziś znacznie niższe, co nie rokuje zbyt dobrze tej próbie.
Dzisiejsze spadki dalej pogarszają obraz Pekao i Prokomu. W przypadku pierwszej z tych spółek mamy do czynienia z atakiem na kolejne wsparcie. Tym razem stanowi je szczyt z maja ub.r. przy 75,30 zł. Kurs jest obecnie 1 zł niżej. Na wysokości tego wsparcia znajduje się też 61,8% zniesienie fali wzrostowej, rozpoczętej na jesieni ub.r. Zatem jego przełamanie da nam bardzo istotny sygnał na przyszłość, mówiący o tym, że trwająca od 2 miesięcy przecena banku nie jest tylko korektą w ramach tej fali wzrostów, a może być korektą całej hossy, która dla Pekao bierze swój początek na jesieni 1998 r. 38,2% zniesienie całej hossy znajduje się na poziomie 70 zł, ale gdyby rzeczywiście doszło do przełamania wsparcia w okolicach 75 zł, to bardziej prawdopodobny będzie spadek do 60 zł, skąd zaczynały się zwyżki na jesieni ub.r.
Prokom zniżkuje do 107 zł, co sprowadza go do wsparcia w postaci zamknięcia z 31 grudnia ub.r. i 50% zniesienia kilkumiesięcznej fali wzrostów. Inwestorzy negatywnie odebrali obniżenie przez Merrill Lynch prognozy EPS na bieżący rok. Niepokoją się też o wynik za II kwartał w związku z koniecznością odwrócenia transakcji sprzedaży licencji ze spółką Spin. Wydaje się, że niedźwiedzie nie będą miały większego problemu z przebiciem wsparcia przy 106 zł, a popyt będzie mobilizował siły raczej na obronę grudniowego dołka przy 98,60 zł.