W sumie na wykresie mamy 15-pkt. czarną świecę, która nie robi dobrego wrażenia i każe zastanowić się nad możliwością powtórnego testu lipcowego dołka przy 1042 pkt., choć nieco uspokaja obrona wsparcia. Tyle tylko, że w trendzie spadkowym dużo ważniejsze są opory, niż wsparcia. Niepokojące jest to, że tak słabo nasz rynek reaguje na odbicie na światowych giełdach, co w przeszłości kilkukrotnie kończyło się źle dla posiadaczy akcji. I nie liczyłbym tu za bardzo na to, że gdy zagraniczne indeksy powrócą do zniżek to nas one nie dotkną. Możemy spadać w wolniejszym tempie, ale przy obserwowanej kondycji popytu na trwalsze ocieplenie koniunktury się nie zanosi.
Oczywiście jestem świadomy, że w związku z comiesięcznym napływem środków do OFE rynek nie cierpi na brak nowego kapitału, który w każdej chwili może wkroczyć do akcji. Ale trzeba uwzględnić fakt, że jak na bessę OFE mają bardzo dużo akcji w portfelach i nie są skłonne zbyt agresywnie kupować. Do tego sytuacja na świecie pozostaje wciąż niepewna i nikt nie chce się mocniej angażować, bo znów może się okazać, ze oczekiwania rozmijają się z rzeczywistością. Lepiej poczekać na faktyczne sygnały poprawy koniunktury i na tej podstawie podejmować odważniejsze decyzje. Inwestorzy mają w pamięci, czym skończyło się w czerwcu i lipcu kupowanie na jesieni ub.r. oparte na nadziejach na ożywienie gospodarcze.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu