Zaczęło się wzrostem zaledwie 1118 pkt. ale okazało się to zbytnim
pesymizmem, jak na odrobienie większości strat na rynku amerykańskim i
bliskość wsparć na rynku kasowym. Szybki atak popytu doprowadził kontrakty
jeszcze przed rozpoczęciem handlu akcjami do maksimum 1125 pkt. Później już
tak wesoło nie było.