To może zapowiadać pogorszenie nastrojów na najbliższych sesjach. A to będzie sygnał, iż przypuszczenia, że w USA indeksy są na początku kolejnej fali bessy, są uzasadnione.
Nasz WIG20 w pierwszej godzinie sesji traci ponad 1% i ma 1095 pkt. To oznacza, że znalazł się na poziomie wtorkowego zamknięcia i wczorajszego otwarcia. Jeśli niedźwiedzie sforsują tą barierę, to reszta sesji może przynieść dalsze zniżki. Warto zauważyć, iż na wykresie minutowym doszło do przełamania linii trendu wzrostowego z ostatnich 4 sesji, a szerokość zniżek jest znacząca, bo na minusie jest 13 spółek z WIG20 i są to przede wszystkim te o największym znaczeniu: Pekao, PKN, Tepsa, KGHM.
Niepokojąco prezentuje się sytuacja na giełdach Eurolandu. Główne indeksy dotarły do silnych oporów. Najlepiej obrazuje sytuację paryski CAC, który wykonał ruch powrotny do dolnego ograniczenia klina zwyżkującego i od rana wyraźnie spada. Od oporu odbił się też DAX, z którym w ostatnich tygodniach widać największą korelację naszego indeksu. To wszystko tworzy niedobrą atmosferę na dalszą część notowań.
W związku z ostatnimi wzrostami na świecie istotne mogą się okazać dzisiejsze dane z rynku pracy z USA. Niby raport o liczbie nowych bezrobotnych zazwyczaj jest mało ważny, ale ... Oczekiwania są na poziomie 400 tys. osób, a od tej wielkości szacuje się, ze wzrasta stopa bezrobocia. Gdyby dane były takie lub gorsze przypomni to inwestorom o prawdziwych powodach bessy i może spowodować dalsze zniżki. Tym bardziej, że obraz gospodarki przedstawiony wczoraj w Beżowej Księdze nie był zbyt kolorowy.