Pomimo tego, że kontrakty na Nasdaq są wciąż na plusie o blisko 20 pkt., to w Eurolandzie nastroje trochę "siadają". DAX wybił się w dół z konsolidacji, jaka trwała do 13.00 i zyskuje już tylko około 2%. W podobnej skali rosną indeksy w Paryżu i Londynie, więc na razie nie wygląda to na jakiś przełom, ale jedynie korekcyjne odbicie po ostatnich spadkach. Tak naprawdę jednak wszystko rozegra się dziś po rozpoczęciu sesji w USA, ale dla naszego parkietu nie będzie to miało dziś znaczenia. Można się zastanawiać, czy inwestorzy zaczną realizować zyski w końcówce sesji, obawiając się, że sesja w USA nie przebiegnie tak optymistycznie, jak zapowiada się teraz. Jeśli dane o produkcji przemysłowej będą przynajmniej zgodne z oczekiwaniami, to można przypuszczać, ze wyrazem tej ostrożności będzie jedynie pozostanie pod poziomem 1110 pkt. Dobre dane pomogłyby przebić ten opór. Ale dane dopiero o 15.15.
Zatem czekamy na dalszy rozwój wypadków. Na razie można powiedzieć, że dzisiejszy wzrost niewiele zmienia obraz rynku w dłuższym terminie, choć pozostawia po sobie bardzo dobre wrażenie, bo i obroty i szerokość zwyżki są duże. Zakładając jednak, że od ponad półtora miesiąca mamy trend boczny, nie ma to większego znaczenia, bo nastroje w takich trendach zmieniają się szybko, a ruchy w górę i w dół są nietrwałe.