Nie jest to więc najlepsza przesłanka dla kierunku koniunktury w krótkim okresie przemawiająca za kontynuacją spadków. Trudno bowiem spodziewać się by słaby popyt był w stanie na dłużej przeciwstawić się tak zdecydowanej presji niedźwiedzi. Po przełamaniu dołków z końca lipca i początku sierpnia w perspektywie najbliższych sesji możliwa wydaje się wprawdzie próba odreagowania spadków, jednak na obecnym etapie należałoby ją traktować jedynie jako ruch powrotny w kierunku tych minimów. Znajdują się one w strefie ok. 3235-3265 pkt., która stanowi obecnie najsilniejszą barierę podażową.

Pewne szanse na taki scenariusz daje także wyprzedanie rynku sygnalizowane przez najszybsze z oscylatorów jak chociażby Stochastic i CCI. Większość wskaźników potwierdza jednak dużą słabość rynku, dlatego też trudno o większy optymizm jeśli chodzi o zasięg ewentualnego odbicia. MACD niepowodzeniem zakończył próbę przebicia swej średniej po czym powrócił do spadków i w dalszym ciągu zdecydowanie kieruje się w dół. Podobnie wygląda również ROC, który zakończył niewielkie odreagowanie i znowu znalazł się w trendzie zniżkowym przełamując przy okazji linię tendencji zwyżkowej z końca lipca br. Rosnącą siłę spadków sygnalizuje także wskaźnik kierunkowy ADX, który rozpoczął wzrosty oraz wzajemny układ +DI i -DI.

Nie ma więc na obecnym etapie powodów sugerujących trwalsze zahamowanie spadków w najbliższym czasie, a tym bardziej większe odwrócenie krótkoterminowego trendu. Jest raczej mało prawdopodobne, by wkrótce byki stać było na jednoznaczne sforsowanie wspomnianego oporu. Warto też zauważyć, że tuż powyżej, bo na wysokości ok. 3300 pkt. położone jest lokalne dno z 5 września, a za kilka dni w tym rejonie przebiegać będzie również linia krótkoterminowego trendu spadkowego oparta o szczyty z 27 sierpnia i 11 września br. W ten sposób znaczenie tego obszaru ulegnie dodatkowemu wzmocnieniu, co jeszcze bardziej ograniczy szanse na przełamanie.

Dużo więcej miejsca pozostaje natomiast dla fali spadkowej, albowiem silne historyczne wsparcie mamy dopiero w rejonie ok. 2280-2320 pkt., a tworzy go górny przedział długoterminowej konsolidacji trwającej od października 93r. do końca 95 r. Jeszcze tydzień temu scenariusz zakładający zejście DAX-a w te okolice wydawał się dość odległy, ale ostatnie dni znacznie zwiększyły ryzyko jego realizacji zwłaszcza w średnim okresie.

Powyższy obraz rynku nie daje więc powodów do optymizmu jeśli chodzi o kierunek koniunktury na rynku niemieckim w najbliższym okresie. Fatalne nastroje podkreśla przełamanie dołków z końca lipca i początku sierpnia br., które jest równoznaczne z powrotem DAX-a do głównego trendu spadkowego. Trudno więc w obliczu tak zdecydowanej dominacji strony podażowej poszukiwać przesłanek dla trwalszego odwrócenia trendu spadkowego w krótkim okresie. Po tak silnej, jak ostatnia przecenie nie można wprawdzie wykluczyć wkrótce prób odreagowania, za czym przemawia także wyprzedanie rynku, ale w takim wypadku będziemy mieli prawdopodobnie do czynienia jedynie z ruchem powrotnym , który powinien zakończyć się w okolicach wspomnianych minimów czyli ok. 3235-3265 pkt. Nie wydaje się bowiem by byki stać było na zainicjowanie większej korekty, tym bardziej, że powyższy opór wzmacnia inna bariera podażowa, a niedługo w tym rejonie znajdzie się również linia ponad trzytygodniowych spadków. W tej sytuacji należy spodziewać się kontynuacji spadków, które zwłaszcza w średnim horyzoncie inwestycyjnym mogą nawet sięgnąć przedziału 2280-2320 pkt., gdyż dopiero w tym rejonie mamy kolejne silne wsparcie.