W USA posiedzenie FED i decyzja w sprawie stóp procentowych - oczekuje się, że nie zostaną zmienione. Gracze amerykańscy w dalszym ciągu boją się kupować akcji, gdyż każdego dnia któraś ze spółek obniża swe prognozy na kolejny kwartał. Rosną znów obawy o wybuch konfliktu zbrojnego z Irakiem - ropa osiąga już swe rekordowe notowania, co dodatkowo pogarsza sytuacje na parkietach akcji. Dziś w zasadzie wszystko jest możliwe na zachodzie - może nastąpić odbicie, może też nastąpić następna fala zniżek. O 16.00 jeszcze publikacja wskaźnika nastrojów konsumentów - jeśli byłby lepszy od oczekiwań (92,4 pkt.) to przy tak wyprzedanym rynku indeksy mogłyby próbować odbić. W innym wypadku byłby to dodatkowy impuls do pogłębienia spadkowych tendencji.

U nas wyczekiwanie na odbicie rynków zagranicznych wywołało stabilizację, która powinna dobiegać końca. Rynek już wkrótce powinien się określić. Jeśli sesje w Eurolandzie będą wyglądać tak jak wczoraj to wsparcie na wysokości 1065 punktów zostanie w końcu przełamane. Popyt, który trzymał indeks powyżej tego poziomu w końcu odpuści i nawet przy umiarkowanej podaży dojdzie do pokaźnej zniżki. Wszystko zależy od rozwoju wypadków na zachodzie. Wyczekiwanie było widoczne wczoraj - niskie obroty oznaczały, że zarówno popyt jak i podaż nie były zbyt aktywne. Dziś już po otwarciu rynek może się określić - spadek poniżej 1065 pkt. na dużym wolumenie będzie złym znakiem i możemy mieć tzw. sesję jednokierunkową. Opór pozostaje na wysokości 1090 punktów i nawet przy odbiciu na zachodzie nie wydaje się, by moglibyśmy go naruszyć.