Jest to scenariusz tym bardziej prawdopodobny, że kontrakty na amerykańskie indeksy są na dużych minusach. Te na Nasdaq tracą blisko 30 pkt., na S&P500 ponad 10 pkt. Przy tych złych prognozach na początek sesji w USA nieźle wypadają giełdy Eurolandu. Zniżki są tam umiarkowane, a najwięcej traci parkiet londyński (1,7%). Trzeba jednak uwzględnić, iż był on ostatnio najsilniejszy. Wiadomo też, iż szczególnie rynek we Frankfurcie ma możliwość zareagowania na to, co dzieje się w pierwszej połowie sesji w USA, więc takie wyczekiwanie wydaje się uzasadnione, bo rozbudzających nadzieje na trwalsze zwyżki ostatnich sesjach. Tak, jak kilka tygodni temu nikt nie chciał wyrywać się przed szereg i kupować akcji tak teraz nikt nie chce być pierwszy przy sprzedaży, licząc na to, że rynki w USA obronią się przed dużym spadkiem. Zobaczymy, jak będzie, ale jeśli w Stanach uda się ograniczyć przecenę po takich złych informacjach jak dzisiaj, znaczyć to będzie, że można liczyć na kolejną odsłonę odbicia. Dla Nasdaq kluczowe wydaje się obronienie wczorajszej luki hossy. Istotne też będzie otwarcie, bo gdy wypadnie poniżej miejsca, z którego zaczęły się wczorajsze notowania, to kupujący wczoraj akcje zostaną wystawieni na ciężką próbę. Wtedy od ich wiary w dalsze zwyżki będzie zależeć przebieg sesji. Jeśli podaż z tych rąk nie uwolni się to notowania mogą się zakończyć dużo lepiej, niż wskazują na to aktualne notowania kontraktów. W przeciwnym wypadku ze względu na duże obroty wczoraj i niewielkie w poniedziałek może dojść do dużej przeceny. Nasdaq naruszył wczoraj linię półrocznych zniżek, więc niewielki spadek będzie ruchem powrotnym, duża przecena zaneguje ten korzystny sygnał i może oznaczać początek końca odbicia.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu