Obroty są co prawda większe, niż w piątek, ale 56 mln zł po blisko 2,5 godz. sesji to nie jest wynik, którym można się pochwalić. To chyba zbyt mało, by móc liczyć na udany atak na 1162 pkt.

Po około 2% rosną dziś TP SA i KGHM i na tych walorach obroty są zadowalające. W podobnej skali rośnie Pekao, ale tu wolumen jest bardzo niski. O ponad 3% przy znacznych obrotach rośnie BRE, ale ten bank prawie nie uczestniczył w ostatnich zwyżkach, więc trudno doszukiwać się tu pozytywnego aspektu tego wzrostu. Od dłuższego czasu kurs porusza się w trendzie bocznym i nie ma powodów, by dzisiejszą zwyżkę traktować inaczej, jak kolejną jego odsłonę.

Ciekawiej wygląda sytuacja KGHM, który kosztuje teraz 11,65 zł, czym zbliża się do górnej granicy trendu bocznego, jaki trwa od 3 miesięcy. Licząc po cenach z zamknięcia można ją wyznaczyć na wysokości 11,75 zł, z wykresu świecowego górne ograniczenie można wskazać na poziomie 11,95 zł, gdzie znajduje się początek czarnego korpusu z 17 września. Można zatem powiedzieć, iż przełamanie się przez strefę 11,75-11,95 zł oznaczać będzie zmianę średniookresowej tendencji na wzrostową. To dałoby możliwość wykonania ruchu równego wysokości konsolidacji, czyli 1,25 zł. W tej sytuacji możliwe byłoby osiągnięcie przez kurs poziomu 13 zł. Zanim jednak dojdzie do zamknięcia powyżej 11,75-11,95 zł trzeba się liczyć z tym, że trend boczny będzie trwał i z tego punktu widzenia bliskość oporu raczej skłania do pozbycia się akcji. Bardzo niepokojące jest to, że wskaźnik akumulacja-dystrybucja konsekwentnie zniżkuje od wielu miesięcy, co w dłuższym horyzoncie czasu nie jest dobrym znakiem. Takie zachowanie tego wskaźnika na naszym rynku to prawdziwa rzadkość.