Jeśli wziąć pod uwagę, że poza dużym wykupieniem rynków nie nastąpiło nic, co uzasadniałoby taką przecenę, to można wstępnie przyjąć tezę o zmianie postrzegania perspektyw koniunktury giełdowej przez inwestorów w USA. Oczywiście cały czas obecny jest temat zagrożenia wybuchem wojny w Iraku, ale nie wydaje się, by mogła być to rzeczywista przyczyna ostatnich zniżek. Sytuacja coraz bardziej wygląda tak, jak przy poprzednich odbiciach w bessie, które tak, jak nieoczekiwanie się zaczynały, tak też nieoczekiwanie się kończyły. Zmiana nastawienia inwestorów jest wyraźnie widoczna, bo jeszcze tydzień temu gorsze informacje nie były w stanie wytrącić byków z równowagi.
W efekcie S&P500 naruszył wsparcie na poziomie 881 pkt., a Nasdaq i DJIA znalazły się na wysokości ważnych barier w postaci zamknięcia z 24 października. Nasdaq powrócił poniżej przełamanej niedawno linii trendu spadkowego, zaczepionej o szczyt z marca, a takie fałszywe przebicie oporu jest również charakterystyczne dla początku końca korekty w bessie.
Blisko linii szyi potencjalnej formacji podwójnego szczytu są też CAC i DAX. Każdy silniejszy spadek będzie miał poważne konsekwencje dla średnioterminowej koniunktury, sygnalizując powrót do zniżkowej tendencji.
U nas obecny tydzień przyniesie publikację wyników przez kolejne duże spółki. Dziś podał je BRE i mieściły się w górnych widełkach prognoz analityków. Zobaczymy, czy wystarczą do podniesienia kursu akcji, bo ubiegły tydzień przekonał, że niezłe wyniki są raczej wliczone w ceny, a gorsze, a tym bardziej zapowiedź pogorszenia sytuacji w przyszłości, przyczyniają się do zniżek.
WIG20 opór ma na wysokości 1145, wsparciem jest 1124 pkt.