Część inwestorów może czuć się zawiedziona, ale takie uspokojenie wydaje się korzystniejsze dla rynku. Zbyt szybkie wzrosty jeszcze szybciej potrafią przerodzić się w głębsze korekty. Lepiej małymi kroczkami, ale systematycznie do góry.
Dla mnie obecnie nawet tak małe kroczki, jak piątkowe 8 pkt. coraz bardziej przypominają chodzenie po polu minowym. Z pozoru wszystko wygląda jak najlepiej - ładne trendy wzrostowe, pokonane opory etc., ale gdzieś poza technicznym wyglądem rynku coraz bardziej brakuje sensownych podstaw pod obecne wzrosty, nie mówiąc o ich ewentualnej kontynuacji. Jeśli jest to gra pod przełamanie oporów w Stanach, to byki powinny się rozczarować. Jeśli inwestorów na parkiet przyciąga przyszłotygodniowa obniżka stóp, to nie zostało wiele czasu. Jest oczywiście bardziej optymistyczny scenariusz, w którym perspektywa wstąpienia do Unii daje zarządzającym jeszcze półtora roku alibi na kupowanie niektórych przewartościowanych spółek.
Niezależnie od naszych opinii warto pamiętać, że to "rynek ma zawsze rację" i walka z trendem wzrostowym bywa często bolesna. A trendu na razie nie sposób podważyć, czego chyba najlepszym przykładem ostatnia dwutygodniowa obrona zniesienia 38,2-proc. fali wzrostowej i następujące po niej nowe szczyty. Tak więc na razie nie pozostaje nic innego, jak utrzymywanie długich pozycji, a za "sapera" na coraz bardziej niebezpiecznym rynku niech działa średnia krocząca.
Marek
Pryzmont