Dolar z cała pewnością zyskał niemałe wsparcie ze strony amerykańskiego rynku kapitałowego. Indeks Dow Jones zakończył właśnie siódmy wzrostowy tydzień z kolei, zaś Nasdaq wspiął się na najwyższe poziomy od 5 miesięcy. Także dzisiejsze notowania przedsesyjne w USA nie zapowiadają jakichś większych skłonności do korekty, zatem dla podaży na rynku EUR/USD nie widać żadnych jak dotąd zagrożeń. Nawet wręcz przeciwnie - warto pamiętać, iż jutro o godzinie 10 zostanie opublikowane indeks IFO z Niemiec, wobec którego oczekiwania są dość pesymistyczne. Należy się więc spodziewać, że przynajmniej do momentu jego publikacji euro poddawać się będzie deprecjacji.
Na krajowym rynku walutowym jesteśmy dziś od rana świadkami powolnego osłabienia złotego wobec dolara. W jego trakcie osiągnęliśmy niedawno najwyższy poziom od ponad 2 tygodni - USD/PLN 3.9650. Trzeba jednak przyznać, że na ten ruch wpłynął przede wszystkim spadający kurs EUR/USD; samo osłabienie złotego mierzone dawnym odchyleniem od parytetu nie jest jeszcze na tyle oszałamiające.
Rano mieliśmy do czynienia z oficjalnym opublikowaniem danych o październikowym bezrobociu. Wyniosło ono ostatecznie dokładnie tyle, ile prognozowali ministrowie pracy i finansów, czyli 17,5%. Warto również zwrócić uwagę na dzisiejszą wypowiedź D. Rosatiego z RPP, który co prawda nie widzi fundamentalnych przesłanek dla ostatniej aprecjacji złotego, ale mimo to nie spodziewa się, by w długim terminie mogło dojść do poważniejszego osłabienia. Niewykluczone, iż uczestnicy rynku zdecydowali się zgodzić z pierwszą częścią jego wypowiedzi, co spowodowało ostatecznie spadek odchylenia od parytetu z 8.50% do 8.00%...