A kiedy rynek zorientuje się, że popyt ma zbyt mało atrybutów, by odnieść sukces, może pojawić się większa podaż.

Obroty są dziś na dobrym poziomie, bo przekraczają 90 mln zł. To podobna wartość, jak wczoraj o tej samej porze.

Ciekawie jest na giełdach europejskich. Tracą zarówno rynki rozwinięte, jak i te z naszego regionu. Węgierski BUX zniżkuje o prawie 1%, czeski PX o ponad 1,8%. Główne indeksy Eurolandu są ok. 1% na minusie, ale warto zauważyć, że dla CAC wystarcza to do przebicia się przez linię dwumiesięcznych wzrostów, która zatrzymała przecenę przed tygodniem. Gdyby teraz pękła pod naporem podaży mogłoby to zwiastować trwalsze pogorszenie koniunktury i w konsekwencji udany atak na dolną linię półtoramiesięcznego kanału wzrostowego (3120 pkt.). Pomimo dużego wzrostu przez większość notowań DAX nie wybił się wczoraj ponad główną linię tegorocznych spadków, choć nieznacznie zdołał przekroczyć dołek z 5 września przy 3355 pkt. Bezpieczniej jednak mówić w tym przypadku o naruszeniu oporu. Takie podejście potwierdzają wnioski z opisania ostatniego półtora miesiąca notowań dwiema prostymi, składającymi się na bardzo łagodnie zwyżkujący kanał. Wczorajsze zamknięcie wypadło dokładnie na wysokości górnej z tych linii.

U nas z jednej strony mamy 3% wzrost Comarchu i 4% zwyżkę BIG-BG, z drugiej po 1% tracą PKN, Prokom, Orbis i Agora. W sumie więc obraz rynku nie zmienił się po blisko 3 godzinach dzisiejszej sesji.