Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 04.12.2002 17:08

Zaczęliśmy na 8 pkt. minusie, co raczej nie powinno dziwić po kolejnej

słabej sesji w Stanach. Dax także na początek się zaczerwienił po gorszych

danych o sprzedaży detalicznej i większym od prognoz wzroście bezrobocia,

które było w listopadzie najwyższe od 5 lat i zbliża się do poziomu 10%.

Osiągnie go zapewne już w najbliższych zimowych miesiącach. Później jednak

Reklama
Reklama

sporządzany przez Reutera indeks PMI, obrazujący kondycję sektora usług w

strefie euro, zamiast spodziewanego wzrostu w listopadzie z 50,1 do zaledwie

50,2 wyniósł 50,8. To podciągnęło cały Euroland, a to wraz z coraz mniej

bojowymi wypowiedziami Kanclerza Schroedera na temat rozszerzenia Unii

pozwoliło naszemu rynkowi do odrabiania strat.

Powrót nad wczorajsze zamknięcie był dość prosty i bardziej wynikał z braku

Reklama
Reklama

podaży, niż jakiegoś agresywnego kupna. Podaż jednak pojawiła się już

natychmiast po zazielenieniu indeksu. Okazało się, że kontraktom to wcale

nie przeszkadza i wzrost można przecież kontynuować rozciąganiem bazy (sic).

Bez najmniejszych powodów tuż po południu kontrakty wzrosły ponad 10 pkt.

ustanawiając dzisiejszy maks. na 1260 pkt. Może jedynym impulsem był nowy

szczyt na niemieckim indeksie, ale było to zaledwie parę kosmetycznych

Reklama
Reklama

punktów. Zresztą Dax broni się na razie przed przebiciem linii trendu

wzrostowego Dax01.gif i patrząc na dokonania USA nie wygląda na to, by nie

naśladował ich słabości. Nasz rodzimy WIG20 nie dawał żadnych sygnałów do

takiego wzrostu, a popyt na największych spółkach był coraz słabszy.

Wprawdzie po tym wyskoku kontraktów indeks zrobił nowy szczyt, ale bardziej

Reklama
Reklama

to chyba wynikało z kupna niezorientowanych inwestorów, którzy widząc

"jazdy" na kontraktach spodziewali się jakiś dobrych informacji.

Takie niestety nie nadeszły i rynek dość szybko zorientował się, że ostatni

wyskok był jedynie okazją dla sprzedających. Potem było już tylko gorzej.

Systematyczny spadek sprowadził indeks na poranne minima i dopiero tutaj

Reklama
Reklama

popyt zatrzymał przecenę. Sprzyjała też temu zbliżająca się publikacja

danych w USA, przed którymi rynek często jest "podgrzewany". Wydajność pracy

wzrosła więcej od prognoz, ale mało kto się z tego ucieszył. To już nie

czasy hossy, gdy uważano, że wzrostowi wydajności zawsze towarzyszy wzrost

zysków spółek. W aktualnych warunkach chyba jedyne co na pewno wzrośnie ze

Reklama
Reklama

wzrostem wydajności to ... bezrobocie.

Systematycznie spadające PMI w USA sprowadziło indeks pod dwukrotnie

testowane 1242 i dalej był już wodospad. Zatrzymaliśmy się 10 pkt niżej, a

skończyliśmy na obu rynkach z dość rozbieżnymi wynikami. Kontrakty spadły 12

pkt. indeks dwa razy tyle ! Spora różnica. Inwestorzy uznali wyprzedaż za

zbyt paniczną, a do tego na koniec sesji indeks aktywności poza przemysłem

USA wzrósł w listopadzie do 57,4 przy prognozach w okolicach 54 pkt.

Sesja chyba dość wyraźnie pokazała, że nie mamy szans być osamotnionym

wzrostowym rynkiem. Przecież to nie fundamenty ciągną nas w górę, a jedynie

giełdowa atmosfera - oczekiwanie "efektu stycznia" unijne rozgrywki,

zachodnie indeksy itd. itp. Ameryka w czasie naszego wzrostu doszła już do

swoich oporów ( SP500.gif Dow.gif ) i odbicie się od nich, wraz z

przebijaniem linii trendu wzrostowego nie wróży nic dobrego w średnim

terminie. Niewątpliwie nasz rynek jest ostatnio mocny i tego nie neguje, ale

dzisiejsza sesja pokazała wyraźnie, że nie na tyle by przeciwstawić się

światowym spadkom. Jedyna nadzieja na uratowanie byczej skóry właśnie w

zatrzymaniu zagranicznych przecen.

Jeśli chodzi o analizę techniczną to mamy na kontraktach bardzo rzadko

występującą formację rozszerzającego się trójkąta. Kontrakty01.gif Nie chcę

być subiektywny więc sięgam dokord

liczby otwartych pozycji), najczęściej pojawia się ona jako formacja

odwrócenia trendu wzrostowego. Formacja rozszerzającego się trójkąta jest

zatem na ogół formacją bessy. Pojawia się zwykle przy końcu głównego trendu

wzrostowego". Czy muszę coś dodawać ? Tak, akurat w tym wypadku trzeba. Taka

formacja jest "niezwykle utrudniająca podejmowanie właściwych decyzji".

Dlaczego ? Często bowiem może dochodzić do pułapek, a nawet po wiarygodnym

wybiciu i faktycznym dalszym spadku/wzroście kurs może jeszcze i tak

powracać w obszar formacji. Tylko czy ktoś z OFE to przeczyta ? :-) MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama