wzrostem wydajności to ... bezrobocie.
Systematycznie spadające PMI w USA sprowadziło indeks pod dwukrotnie
testowane 1242 i dalej był już wodospad. Zatrzymaliśmy się 10 pkt niżej, a
skończyliśmy na obu rynkach z dość rozbieżnymi wynikami. Kontrakty spadły 12
pkt. indeks dwa razy tyle ! Spora różnica. Inwestorzy uznali wyprzedaż za
zbyt paniczną, a do tego na koniec sesji indeks aktywności poza przemysłem
USA wzrósł w listopadzie do 57,4 przy prognozach w okolicach 54 pkt.
Sesja chyba dość wyraźnie pokazała, że nie mamy szans być osamotnionym
wzrostowym rynkiem. Przecież to nie fundamenty ciągną nas w górę, a jedynie
giełdowa atmosfera - oczekiwanie "efektu stycznia" unijne rozgrywki,
zachodnie indeksy itd. itp. Ameryka w czasie naszego wzrostu doszła już do
swoich oporów ( SP500.gif Dow.gif ) i odbicie się od nich, wraz z
przebijaniem linii trendu wzrostowego nie wróży nic dobrego w średnim
terminie. Niewątpliwie nasz rynek jest ostatnio mocny i tego nie neguje, ale
dzisiejsza sesja pokazała wyraźnie, że nie na tyle by przeciwstawić się
światowym spadkom. Jedyna nadzieja na uratowanie byczej skóry właśnie w
zatrzymaniu zagranicznych przecen.
Jeśli chodzi o analizę techniczną to mamy na kontraktach bardzo rzadko
występującą formację rozszerzającego się trójkąta. Kontrakty01.gif Nie chcę
być subiektywny więc sięgam dokord
liczby otwartych pozycji), najczęściej pojawia się ona jako formacja
odwrócenia trendu wzrostowego. Formacja rozszerzającego się trójkąta jest
zatem na ogół formacją bessy. Pojawia się zwykle przy końcu głównego trendu
wzrostowego". Czy muszę coś dodawać ? Tak, akurat w tym wypadku trzeba. Taka
formacja jest "niezwykle utrudniająca podejmowanie właściwych decyzji".
Dlaczego ? Często bowiem może dochodzić do pułapek, a nawet po wiarygodnym
wybiciu i faktycznym dalszym spadku/wzroście kurs może jeszcze i tak
powracać w obszar formacji. Tylko czy ktoś z OFE to przeczyta ? :-) MP