Im bliżej USA tym w Eurolandzie większa niepewność. Wczorajszy wyskok może być dzisiaj nieco skorygowany. Zachęca do tego posesyjne obniżenie prognoz przez Home Depot, ale też choćby zwykła przyzwoitość ;-) Tak jak na początku zeszłego roku nasze indeksy wystrzeliły na północ, tak samo zrobiły to amerykańskie. Odwrót był jednak bardzo szybki i indeksy (amerykańskie) spadły nawet poniżej poziomów z których rozpoczynały wzrosty. Co może to spowodować ? Choćby to, że inwestorzy zorientują się, że wczorajszy ISM na podstawie którego zapanowała taka euforia pokazywał aktywność firm w listopadzie. Gromadzono wtedy zapasy na świąteczny sezon i stąd tak duża aktywność. Sprzedaż w sezonie świątecznym była jednak najgorsza od 30 lat i tego akurat się nie spodziewano. Do tego (podawany w sylwestra) wskaźnik zaufania konsumentów jasno pokazuje, że wydatki nie ruszą teraz z kopyta. Tak więc ISM pokazuje aktywność z listopada, a sprzedaż detaliczna i nastroje w grudniu negują możliwość wzrostu zysków. Tyle że o świątecznej sprzedaży informowano stopniowo, a wskaźnik zaufania podano w Sylwestra. To nie to co wczorajszy ISM na noworocznej sesji, gdy przebudowywane są portfele na "kolejny" byczy rok. To chyba dywagacje na nieco dłuższy termin. Dzisiaj kac zapewne się jeszcze nie pojawi, choć PMI pokazuje -0,18%. Optymistą nie jestem, ale dopuszczam jeszcze jakiś mały wzrost na dokończenie prawego ramienia. U nas w międzyczasie przedłużamy korektę. Ostatnia godzina jest dziś bardzo ważna, bo ustawić może nastrój nawet na cały przyszły tydzień. 25 26 MP