Do stale utrzymującej się, napiętej sytuacji politycznej, która niekorzystnie odbija się na wartości dolara, w piątek doszły do niej jeszcze słabe informacje gospodarcze ze Stanów Zjednoczonych. Właściwie wszystkie z publikowanych pod koniec minionego tygodnia danych okazały się gorsze niż oczekiwali tego inwestorzy. I tak Departament Handlu poinformował o bardzo znaczącym wzroście deficytu handlowego. W listopadzie wyniósł on 40,1 mld USD, czyli osiągnął poziom najwyższy w historii. Rezultaty tej publikacji przekroczyły więc medianę oczekiwań uczestników rynku o blisko 3,6 mld USD. Zawód sprawiły też informacje o produkcji przemysłowej, która obniżyła się w grudniu o 0,2%, głównie za sprawą znaczącego spadku produkcji w sektorze motoryzacyjnym. Pesymistyczny obraz kondycji amerykańskiej gospodarki uzupełniły też nienajlepsze informacje o nastrojach panujących wśród tamtejszych konsumentów. Nic więc dziwnego, że w takich okolicznościach presja na osłabienie dolara utrzymywała się na rynku.
Trzeba pamiętać, że dziś rynki finansowe w Stanach Zjednoczonych są zamknięte z powodu dnia Martina Luthera Kinga. Obroty na rynku walutowym będą więc znacząco mniejsze niż zazwyczaj a inwestorzy mogą wstrzymywać się z zajmowaniem większych pozycji.