Wystarczy bowiem zauważyć, że w porównaniu z otwarciem stać je było zaledwie na czteropunktowy ruch w górę. Zaraz po otwarciu rynku kasowego obawy o potencjał popytu potwierdziły się bowiem inicjatywę przejęły niedźwiedzie i z łatwością pociągnęły kurs do dołu. Głębszej przecenie zapobiegły lepsze dane z rynku nieruchomości w USA, ale chociaż dzięki nim w końcówce rynek odreagował, to jednak trudno mówić by w większym stopniu zmieniło to jego niekorzystny obraz. Wręcz przeciwnie - na wykresie mamy czarną świecę, która nie pozostawiła większych wątpliwości co do tego kto kontroluje obecnie sytuację.

Najważniejszymi sygnałami był nieudany atak na przebitą w piątek linię trendu zwyżkowego z października (obecnie na wysokości ok.1203 pkt.), który razem z podobną próbą w poniedziałek należy taktować w kategoriach ruchu powrotnego. Jeszcze groźniejsze konsekwencje ma zamknięcie okna hossy z początku stycznia w strefie 1188-1199 pkt., którego jego znaczenie zwiększa wysoki wolumen. W ten sposób rynek stanął w obliczu realnej groźby realizacji formacji głowy i ramion zapowiadającej mocniejszy ruch spadkowy w krótkim okresie. Linia szyi biegnie obecnie na wysokości 1166 pkt. i wczoraj podaż pokazała, że jest w stanie zaatakować ten poziom. Niewykluczone, że kolejny test będziemy mieć już w początkowej fazie notowań. Pomimo swej słabości dziś byki powinny jednak bronić jeszcze tej granicy i są spore szanse, że na zamknięciu utrzymają kurs powyżej. Niewiele jednak przemawia za tym by sztuka ta udała się również w perspektywie następnych sesji.

Bieżące poziomy

Wsparcia - 1166, 1163, 1150

Oporu - 1183, 1198, 1203