Pozytywnych informacji ze spółek tez nie było. W takiej sytuacji notowania znowu zdominowały obawy o efekt wojny w Iraku. Sesja miała jednostronny przebieg - powolne, ale systematyczne osuwanie rynku. Handel nie był zbyt aktywny - obroty nieco spadły, mieściły się na poziomie średnich miesięcznych. W handlu posesyjnym nie było żadnej poprawy - AHI spadło o 0,25%. Dzisiaj najistotniejsze dla rynku będą dane dotyczące wydatków konsumentów i aktywności sektora wytwórczego regionu Chicago. Oczekiwania są dosyć optymistyczne. Jeżeli nie zostaną spełnione mogą stać się pretekstem do kolejnego spadku rynku.

Zakończenie w USA przełoży się negatywnie na nasz rynek. Na początku WIG20 najprawdopodobniej będzie testować dolne ograniczenie luki hossy z 15 października - 1093 pkt. Można przypuszczać, że w pierwszej części sesji wsparcie to obroni się. Czy wytrzyma do końca sesji zależeć będzie od zachowania rynków Eurolandu i danych w USA. Powodów do optymizmu niestety wciąż nie ma. Po niewielkim środowym odreagowaniu wczoraj mieliśmy powrót do spadków. Fakt, że działo się to przy niskich obrotach nie zmienia negatywnego obrazu sesji. Wczoraj znowu dużą słabość wykazywał sektor bankowy. Widać tutaj ciągle obawy o wyniki czwartego kwartału. I prawdopodobnie do momentu publikacji tych wyników trudno będzie liczyć na wyraźniejsze odbicie samych banków jak i całego rynku. Większość wskaźników technicznych wciąż potwierdza dużą siłę trendu spadkowego i wskazuje na prawdopodobny test październikowych minimów cenowych. Dużą słabość rynku widać na wykresie WIG20 - w ostatnich dniach indeks nie uporał się ani z poniedziałkową luką bessy (1126 - 1140 pkt) ani z linią krótkoterminowego trendu spadkowego (1140 pkt). To właśnie pokonanie linii trendu spadkowego będzie pierwszym sygnałem, który pozwoli liczyć na kilkusesyjną stabilizację. W trakcie takiej stabilizacji może zostać zbudowana baza do mocnego ruchu w górę. Jest jednak mało prawdopodobne aby stało się to już na najbliższych sesjach.