września 2001 giełdy NYSE i Nasdaq były zamknięte przez cztery dni,
najdłużej od lat 30-tych.
Oczywiście po ataku na WTC dokonano wielu nowych inwestycji w celu
uchronienia się przed konsekwencjami ataku terrorystycznego. Jednak, jak
przyznają sami przedstawiciele giełd, nikt nie jest w stanie zagwarantować
100% skuteczności tej ochrony. Trudno się dziwić inwestorom, że mając
świadomość dużego zagrożenia ataku dowiadują się, że posiadając otwarte
pozycje są właściwie narażeni na ryzyko, że w ważnym momencie nie będą mogli
ich zamknąć. To raczej nie skłania do odważnych posunięć.
Jakkolwiek raport jest bardzo interesujący, to jednak ponowne obwinianie
wystąpienia spadków kolejnymi strachami związanymi wojną w Irakiem wydaje
się nieco naciągane. Nie wydaje się, by faktycznie ten czynnik przewodził.
Oczywiście świadomość zbliżającego się konfliktu cały czas wisi nad rynkiem,
ale to już trwa od jakiegoś czasu i można było się do tego "przyzwyczaić".
Rynki finansowe są bardzo elastyczne i szybko uznają za normę coś, co trwa
dłużej niż kilka dni. Niewiele nowych elementów pojawiło się przecież w
związku z Irakiem. Taśma z głosem Osamy jest może jakąś nowinką, ale bez
przesady, to nie ona zadecyduje o ataku. Zresztą warto spojrzeć na sąsiednie
rynki. Wczorajszy spadek cen akcji był stosunkowo niewielki w porównaniu z
poważnym tąpnięciem na rynka tych
"nietechnologicznych") w dużej mierze były spowodowane spadkami w branży
samochodowej po tym, jak Banc of America obniżył rating dla GM do
"sprzedaj". Spadał także Viacom, po słabszych niż oczekiwano wynikach
finansowych. Rynku nie uratowała Coca-Cola. Spółka wzrosła o 2%, a to za
mało by być przeciwwagą dla reszty rynku.
Po sesji zbyt wiele się nie zmieniło. AHI zakończył notowania na -0,08%.
Medtronic podał wyniki, które były lepsze od tych w poprzedniego roku,ale i
to nie pomogło. Spółka straciła 2%. Obecnie kontrakty w USA notują lekkie
minusy w stosunku do fair value (NQ -4.89 SP -3.58).
"Słabszy występ" amerykańskich inwestorów na pewno przełoży się w jakimś
stopniu na nasz rynek, jednak dla nas ważniejszym wydają się opublikowane
wczoraj wyniki PEO. W czasie wczorajsze sesji spółka straciła ponad 2,6%.
Wydaje się, że inwestorzy sprzedawali w obawie, że wynik banku nie sięgnie
nawet zakładanych 800 mln złotych. Okazało się jednak, że sięgnął.
Oczywiście te 800 mln to nie początkowe 1,4 mld, ale fakt spadku prognoz
został już zdyskontowany. Można zatem przypuszczać, że wczorajszy spadek był
trochę na wyrost i dziś spółka nie będzie tracić, a nawet może nieco odbić.
Tylko czy to pomoże całemu rynkowi? Może jedynie na tyle, by dalej nie
spadać. Oddech ulgi związany w wynikiem PEO nie wystarczy, by pchnąć rynek w
górę. Tu potrzeba czegoś więcej. Wczoraj tego czegoś zdecydowanie zabrakło.
Pozostaje więc obserwować ceny. Spadek cen kontraktów poniżej wczorajszego
minimum otworzy nam drogę do testu dołka na 1073 pkt. Jeśli jednak uda się
bykom to minimum obronić, to nadal są szansę na wzrost w okolice 1135 pkt.
Kontrakty.gif Indeks.gif KJ