Później jednak rynek zaczął uginać się pod presją fatalnej atmosfery na zachodzie i inicjatywę przejęły niedźwiedzie. Efektem był mocny spadek, który doprowadził do pokonania ważnego wsparcia na poziomie 1109 pkt. Wyhamowanie nastąpiło w pobliżu kolejnej bariery na wysokości 1096 pkt., ale okazało się ono chwilowe, gdyż po krótkiej walce i ona została pokonana. Kurs zszedł w pobliże niewielkiej luki hossy w strefie 1088-1090 pkt. i dopiero tu pojawił się aktywniejszy popyt. Skuteczna obrona stała się impulsem dla ruchu wzrostowego, który utrzymywał się do końca dnia i pozwolił na odrobienie sporej części strat.
Zamknięcie wypadło jednak niżej i mamy świecę o czarnym korpusie i dość długim dolnym cieniu. Obok wspomnianego okna utrzymało się także wsparcie na 1096 pkt. wyznaczone przez lokalny szczyt z końca lutego. Biorąc jednak pod uwagę, że podobnie było dzień wcześniej z połową białej świecy z poniedziałku (1109 pkt.) jest to raczej wątpliwy sygnał zapowiadający zatrzymanie podaży, a tym bardziej trudno oczekiwać by stało się to pretekstem dla wzrostu. Najszybsze z oscylatorów, jak CCI i %R już wygenerowały sygnały sprzedaży wychodząc ze stref wyprzedania, co przemawia za dalszym osłabieniem. Nie można też zapominać, że aby myśleć o mocniejszym wzroście popyt musi uporać się z oporem w strefie 1131-1140 pkt., gdzie mamy okno bessy z 27 stycznia i 38.2% zniesienia spadków z połowy stycznia br., a ostatnie sesje znacznie zmniejszyły prawdopodobieństwo takiego rozwiązania. Istnieje spore ryzyko, że dzisiejsze notowania przyniosą kolejne ataki na powyższe wsparcia. Niewykluczone, że byki znowu będą starały się bronić zwłaszcza w okolicach okna hossy, ale jeśli wysiłki te nie powiodą się w najbliższych dniach czeka nas prawdopodobnie powrót w okolice 1065-1067 pkt.
Bieżące poziomy
Wsparcia - 1096, 1090, 1088
Oporu - 1109, 1117, 1126