Przypomnijmy, że dopóki indeks przebywa powyżej tej wartości jest szansa na test oporu przy 1140 pkt. Zamknięcie poniżej 1120 pkt. byłoby niepokojącym sygnałem wskazującym na słabnięcie strony popytowej. Obroty w pierwszej godzinie sesji nie są zbyt duże i wynoszą około 20 mln zł. 13 spółek z WIG20 idzie w górę, ale w zdecydowanej większości są to minimalne zmiany. Najwięcej zyskują Softbank i Bank Millennium, po ponad 1,5%.
Patrząc na wykres w dłuższej perspektywie marcowe notowania można objąć formacją kanału wzrostowego, choć ma ona jedną słabość. Górne ramię kanału ma na razie tylko jeden punkt zaczepienia. Dlatego obecnie znaczenie ma głównie linia prowadzona po marcowych dołkach. Przebiega ona na wysokości 1095 pkt. Zamknięcie poniżej 1120 pkt. otwierałoby drogę do testu tej prostej.
Na rynkach zagranicznych wtorkowe sesje nie rozwiały wątpliwości, czy spadek z poniedziałku był istotny z punktu widzenia średnioterminowej koniunktury. Odbicie po nim zrobiło mniejsze wrażenie, ale nie można zapominać, że rynki są po bardzo mocnym ruchu w górę. Niepokoją informację, że wydatki wojenne wpływają na obniżenie wartości pakietu obniżek podatków w USA. To jeden z pierwszych sygnałów, jak wojna przekłada się na gospodarkę, sygnał negatywny. Bo przecież obniżki podatków miały sprawić, że amerykańscy konsumenci będą mieli więcej pieniędzy w portfelach i zechcą dzięki temu więcej wydawać. Wygląda jednak na to, że wydatki wojenne wyprą część wydatków konsumenckich, a to w dłuższej perspektywie czasu może się giełdom nie spodobać. Więcej światłą na krótkookresowy obraz światowych parkietów rzucą dzisiejsze notowania. Spadek mógłby na poważniej zaniepokoić inwestorów i skłonić ich do podejrzeń, że zwycięska dla Amerykanów wojna jest już wliczona w ceny akcji. Kolejny wzrost przekonywać będzie, że wojenna hossa może być kontynuowana.
W takiej sytuacji można oczekiwać, ze nasz rynek przez większą część dnia będzie znów wyczekiwał na rozwój sytuacji na świecie.