takie informacje nie miały z reguły takiego wpływu na rynek, tak teraz podaż
na PKN była natychmiast bardzo duża.
Co na następne dni ? W pierwszej części sesji nasz rynek na plusach był
zdecydowanie mocniejszy od spadających po 1% rynków węgierskiego i
niemieckiego. Po chwilowej wojennej euforii okazało się jednak, że droga na
nowe szczyty trendu nie jest wcale taka prosta, a zagraniczne rynki wcale
nie wpadają w jakąś euforię. Rosną, ale bez euforii. Inwestorzy zaczęli
obawiać się, że to jest już najlepsza informacja jaką może im przynieść
wojna. Trochę w tym paradoksu, ale tak właśnie myślą giełdy, które do tego
dobrze wiedzą, że wojenny kurz zakrył na jakiś czas wszystkie problemy w
światowych gospodarkach. Jeśli teraz Irak nie będzie "podgrzewać" rynków, to
na pewno nie będzie tego w dłuższym terminie robić ekonomia.
Nastroje oczywiście na razie świetne, więc należy dalej wypatrywać wzrostów,
ale gdy skończy się wojenna zawierucha i miną pierwsze dane makro (wskaźniki
nastroju) pokazujące znaczną poprawę, to inwestorzy znów rozczarują się
brakiem ożywienia i słabymi wynikami spółek, bez perspektyw na ich szybką
poprawę.
U nas większość inwestorów zdaje sobie z tego sprawę i nawet jeśli dzisiaj
zagranica zacznie ostatni etap (już powojennej) euforii, to dla nas takie
rozwiązanie wcale nie będzie korzystne. Do tej pory byliśmy mocniejsi, także
zdając sobie sprawę, że koniec wojny t trzeba odbierać jako korekcyjną
i wypatrywać dalszych wzrostów pod 1200 pkt. Największe szanse mamy na to w
ciągu najbliższych dwóch dni. W weekend węgierskie unijne referendum i to
może przyciągać teraz do nas kolejne zagraniczne fundusze. Po referendum
zostanie już tylko formalność podpisania (przyjętego dzisiaj przez Parlament
UE) Traktatu Akcesyjnego, a dzień po tym mamy polskie bagienko, czyli debatę
na temat referendum w Sejmie. Trudno nie oczekiwać wtedy zamieszania.
Okienko do wzrostów robi się więc coraz węższe i korekta ostatnich wzrostów
powinna dobiegać końca. Jeśli teraz nie pójdzie za nią ostatnia nowa
wzrostowa, to zniecierpliwione byki zaczną realizować zyski, bo od
następnego tygodnia czeka nas powrót spadków (nie będzie pod co "grzać"
rynku). Teraz jedyne co można powiedzieć, to że będą to nieco głębsze niż
obecnie korekty. Nierozwiązane pytania to, po pierwsze z jakiego poziomu, a
po drugie czy tylko korekty, czy też już spadki kończące wzrosty. To zbyt
odległy temat, zbyt zależny od wydarzeń w Iraku. Na razie pozostaje być
optymistą i czekać przynajmniej na 1200 pkt. Przy obecnej bazie
odpowiadałoby to walce WIG20 z wielomiesięczną linią trendu spadkowego.
Indeks01.gif Tak więc jak zawsze, losy rynku pomoże rozstrzygnąć nie tylko
Irak, ale i technika. Na razie dalej optymistycznie, choć nie zaprzeczę, że
po głowie chodzą pomysły "sprzedaży faktów" końca (powiedzmy) wojny. MP