Po słabym początku na kasowym doszło do jednak wybicia dołem z konsolidacji, ale spadek nie trwał długo i z poziomu 1157 pkt. zaczęło się odrabianie strat. Prawie do godziny 14 rynek powoli piął się w górę i powrócił ponad wspomniane wsparcie, co pozwala przełamanie traktować w kategoriach naruszenia. Na mocniejszy wzrost byki nie miały jednak siły i już w piątkowe minimum było dla nich wystarczającą zaporą. Do końca dnia znowu mieliśmy w efekcie horyzont i nic interesującego się nie działo.

Sytuacja techniczna większym zmianom nie uległa. W dalszym ciągu obecne osłabienie można traktować jako korektę wzrostów pomimo że aktywność podaży staje się coraz bardziej widoczna. Taki scenariusz pozostanie aktualny do czasu sforsowania położonych w pobliżu ważnych wsparć. Wczoraj byki poradziły sobie z obroną pierwszego z nich w strefie 1160-1162 pkt., gdzie znajduje się połowa białej świecy z poprzedniej środy oraz górna granica niewielkiej stabilizacji z połowy maja. Znacznie większe znaczenie mieć będzie jednak przebita linia trendu zniżkowego z połowy stycznia biegnąca aktualnie na wysokości 1152 pkt. Jest wysoce prawdopodobne, że jej pokonanie będzie w perspektywie najbliższych dni zapowiadać zejście kursu przynajmniej do linii trendu wzrostowego z początku marca br. biegnącej obecnie na poziomie 1137 pkt. Szczególnie ciekawa powinna być w tej sytuacji dzisiejsza sesja. Należy bowiem liczyć się z tym, że wyraźna przecena na rynkach amerykańskich da niedźwiedziom pretekst do zwiększenia aktywności i pierwsze z powyższych wsparć może nie wytrzymać ataku. Za możliwością kontynuacji spadku przemawiają też sygnały sprzedaży na oscylatorach oraz negatywne dywergencje powstałe na niektórych wskaźnikach (np. ROC, Stochastic). Jest więc dość prawdopodobne, że dziś walka przeniesie się w okolice linii spadków ze stycznia br. i dopiero w tym rejonie popyt może podjąć próbę aktywniejszej obrony.

Bieżące poziomy

Wsparcia - 1160, 1152, 1142

Oporu - 1169, 1178, 1183