Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 12.06.2003 16:27

Zaskakująco dobra sesja w Stanach, oraz zdjęcie jednego z czynników

niepewności (Kołodko) pozwoliły na wzrosty już na otwarcie. Większe

znaczenia miał oczywiście ten pierwszy czynnik, bo dymisję minfina rynek

dyskontował od poniedziałku, a do tego wszystkiego przez piątkowym

głosowaniem nad wotum zaufania los jednego ministra ma znikome znaczenia

Reklama
Reklama

przy

stawianiu na szalę losu całego rządu.

Wraz z otwarciem rynku kasowego rozpoczęło się podciąganie rynku. Pisałem

dziś rano, że jeśli fundusze na coś się zdecydują, to prędzej będzie to

właśnie takie wyciąganie rynku, niż wysypywanie akcji. Tak naprawdę nie ma

na jutro dobrej wiadomości (wygrane głosowanie/przegrane), ale fundusze albo

Reklama
Reklama

grają pod brak politycznego huraganu (już nie burzy), albo grają w

podciąganie rynku, by spadać z wyższego poziomu, a do tego wszystkiego

znajdzie się jeszcze

ktoś patrzący z (naiwną) nadzieją w nowy rząd. Tak więc każdy z wyników daje

trochę

optymizmu, ale to tylko dzisiaj !!! Jutro może być już zupełnie inaczej, gdy

Reklama
Reklama

politycy zaczną obrzucać się w Sejmie błotem.

Całą dzisiejszą sesję możnaby umieścić w podręcznikach, jako klasyczny

przykład

wyciągania rynku na siłę. Może jedynie mocny wzrost na Prokomie wyłamał się

z tego towarzystwa. Od początku sesji małymi kroczkami przechodziliśmy na

Reklama
Reklama

coraz wyższe poziomy, ale odbywało się to dzięki malutkim transakcjom po

kolei na każdej z największych i najcięższych spółek. Ruszył najpierw KGHM,

później wielki manipulator BPH i PKN, PEO. Późniejszy spadek tego ostatniego

zaczęła nadrabiać TPS. Efekt tego taki, że indeks całą sesję systematycznie

piął się na coraz wyższe poziomy i wyraźnie było widać, że dzisiaj

Reklama
Reklama

absolutnie nikomu nie

chodzi o to, żeby kupować akcje, ale o to, żeby podnieść wartość indeksu..

Trudno więc się dziwić, że w takiej atmosferze kontrakty nie chciały

naśladować tych wzrostów. Do 13:00 baza systematycznie zwiększała swoje

ujemne wartości, by dojść w końcu nawet do -18 pkt. Nie znaczy to wcale, że

Reklama
Reklama

zgodnie z obowiązującym kiedyś standardem była to dobra wskazówka wzrostów.

Pisałem już dziś o tym, więc tylko przypomnę wykres i proszę zwrócić uwagę,

jak zmieniły się zachowania bazy Baza.gif To dzisiejsze rozciąganie bazy

skutecznie zmniejszało zmienność i dopiero tuż po 13:00 kontrakty

zrobiły nowe maksy uruchamiając stopy. Zmniejszyło to na chwilę bazę i

podciągnęło kontrakty w krótkim czasie na nowy maks 1214 pkt. Jak na złość,

dalej mieściło się to w ramach ostatniej dziennej zmienności nie

przekraczającej 10 pkt. Dopiero końcówka pojedynczą transakcją ustanowiła

maks 1 pkt. wyżej na 1215 pkt.

To efekt bardzo dobrego otwarcia w Stanach, którego powód jak nigdy dotąd

pozostał sporą zagadką. Dane makro były dzisiaj zgodne z oczekiwaniami, a ze

spółek nie płynęły żadne informacje mogące tak silnie podnieść amerykańskie

indeksy, szczególnie po wczorajszym rajdzie. Słuszność mojego zdziwienia

takim zachowanie rynku potwierdzona została tuż po otwarciu, gdy

błyskawicznie indeksy zeszły na minusy. Zdążyliśmy się na to załapać, choć

oczywiście reakcja na takiej sesji podciągania może być tylko na

kontraktach. Te skończyły na 1209 pkt. 6 pkt. od sesyjnego szczytu i prawie

16 pkt. poniżej indeksu. Skalę obaw inwestorów widać dopiero, gdy spojrzy

się na kalendarz, w którym zostało 5 sesji do wygaśnięcia "czerwca", a baza

mimo to twardo na dużych minusach. Podsumowując, mógłbym tylko powtórzyć, że

sesja była sztucznym podciąganiem indeksu, a prognoza na jutro zawęża się

tylko do otwarcia ustalonego przez indeksy w Stanach i późniejszego

reagowania na sejmowe potyczki. Kontrakty01.gif Indeks01.gif MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama