Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 02.07.2003 08:47

W Stanach wczoraj główną bitwę stoczyli technicy. Można wiele o rynku

napisać i znaleźć powody takiego, a nie innego zachowania rynku, ale kluczem

do wczorajszej sesji jest właśnie głównie analiza techniczna. Trzeba

spojrzeć na dwa wykresy - szeroki rynek SP500 i Nasdaq. Pierwszy zatrzymał

spadek na jakże kluczowym poziomie 965 pkt. i gdy dłuższą chwilę nie było

Reklama
Reklama

widać chętnych do przebijania tego wsparcia (choć widać rgr na szczycie),

potraktowano to jako ruch powrotny i ruszyła lawina popytu. SP500.gif Na

Nasdaq z kolei wsparciem jest teraz 1600 pkt. i tego poziomu też

niedźwiedzie nie mogły rozebrać. Najgorzej wyglądał Dow.gif ale to całego

rynku pociągnąć nie mogło.

Choć blisko było wyraźnych sygnałów do załamania rynków na kolejnych

Reklama
Reklama

sesjach, to byki zdołały się wybronić. Choć optymistą jak wiadomo obecnie

nie jestem, to takie zachowanie indeksów robi bardzo pozytywne wrażenie.

Pozostaje oczywiście jeszcze pytanie, na ile jest to zasługa specyficznego

tygodnia i czy nie jest to jedynie odprysk optymizmu po ostatnich wzrostach,

w których łapania każdej korekty przynosiło spore zyski. Moim zdaniem tylko

chwilowa poprawa, ale to już ocena przyszłości, a jeśli ograniczyć się tylko

Reklama
Reklama

do wczorajszej sesji, to była bardzo dobra i poprawi nastroje w Eurolandzie.

Tu technicznie też ciekawie. Dax zszedł pod linię szyi formacji głowy z

ramionami (intraday) i jeśli poranny wzrost będzie w granicach jedynie +40

pkt. to będzie to traktowane jako ruch powrotny. Dax.gif Prawdopodobnie

jednak, niemiecki indeks urośnie więcej, bo USA zaczęły najbardziej

Reklama
Reklama

dynamiczny wzrost tuż po zamknięciu giełdy we Frankfurcie. Takie zanegowanie

sygnału to spory plus dla byków, ale przestrzegam, że nie zarówno wczorajsze

zachowanie amerykańskiego rynku, jak i prawdopodobne dzisiejsze wzrosty

Eurolandu nie są sygnałem do kupna i kontynuacji sporych wzrostów, a jedynie

zanegowały na chwilę sporo negatywnych sygnałów i mogą oddalić szybką

Reklama
Reklama

wyprzedaż (w kolejnym, już normalnym tygodniu ?)

Z danych makro ISM i spadek inwestycji budowlanych bez komentarza. Cały czas

się mówi, że indeksy dyskontują przyszłość, a nie obecne dane, ale

wcześniejsze wzrosty dyskontowały właśnie takie dane jak wczorajsze, a te

mocno rozczarowują. Pominiętym światełkiem w tunelu jest cykliczna ankieta

Reklama
Reklama

(a nie dane, przez co mniej wiarygodna, ale zawsze to jakaś wskazówka)

Challenger, Gray & Christmas na temat planowanych zwolnień w amerykańskich

firmach. Wczorajsze dane to drugi z rzędu spadek, po rekordowym -53,1% w

maju, teraz -13,0% do poziomu 59,72 tys. czyli najniżej od 2000 r. Ankieta

nie uwzględnia wielu czynników i czy faktycznie jest jakaś poprawa,

przekonamy się przy czwartkowym raporcie o bezrobociu.

Jeśli chodzi o dzisiejsze dane, to na rynek większego wpływu mieć nie mogą.

O 12:00 inflacja strefy euro, a o 16:00 zamówienia w przemyśle USA. Może

jeszcze warto wspomnieć o przemówienia Alana Greenspana w Filadelfii, gdzie

wyjątkowo może się on odnieść do ostatniej decyzji w sprawie stóp

procentowych.

Nasz rynek skazany jest jednak dzisiaj tylko na swoje problemy, a te były

wczoraj bardzo wyraźnie widoczne. Oczywiście byki powiedzą, że to tylko

kolejny wypadek związany z darmowymi akcjami, ale tak jak każdy Polak wie,

że by wypić coś z kolegą powód znajdzie się zawsze, tak podobnie jest z

wyprzedażą akcji. Jedyne co się może zmienić, to dynamika tego spadku.

Rynek traci siły w ostatnich dniach i dopóki indeks nie zrobi nowego szczytu

nad umocnionym niedawno oporem, nie należy liczyć na kontynuację trendu.

Dramat ? Nie, nie dzisiaj. Uratowało nas świetne zachowanie amerykańskiego

rynku, które przełoży się na wzrosty w Eurolandzie (Nikkei +3%). Nia scenariusza przekazania kolejnych darmowych akcji.

Trochę problem w tym, że zdanie brzmi "NA RAZIE nie rozważam takiego

scenariusza". To powinno ograniczać odreagowanie. Konkretna decyzja

ministerstwa podjęta zostanie w ciągu dwóch tygodni.

Na koniec fragment wczorajszego wywiadu Reutersa, który chyba najlepiej

oddaje filozofię naszych OFE. "Sołdek powiedział we wtorkowym wywiadzie dla

Reutera, że PTE PZU, podobnie, jak i inne fundusze, ocenia w tej chwili

perspektywy giełdy i przygotowuje strategię inwestycyjną. Zanim jednak

fundusze zdecydują się na zakupy akcji, muszą mieć pewność, że wyniki

finansowe poprawią się, sądzi wiceprezes, który odpowiada za inwestycje".

Nieśmiała uwaga drobnego inwestora po przejściach. Jeśli "ma się pewność" co

do poprawy wyników i wtedy zaczyna się kupować, to zawsze będzie to górka.

Taki to już niestety urok naszej giełdy. Jak pokazują wyniki i zaangażowanie

w akcje w punktach zwrotnych, OFE wyraźnie nie do końca jeszcze ten

mechanizm zrozumiały. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama